296 + 1 = 297


Tytuł: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

Autor: Stieg Larsson

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czarna Owca

ISBN: 9788375540598

Liczba stron: 640

Ocena: 5/10


Po przegranym procesie o zniesławienie kariera dziennikarska Mikaela Blomkvista staje pod znakiem zapytania. W tym krytycznym momencie do Blomkvista zwraca się z nietypowym zleceniem Henrik Vanger, emerytowany prezes niegdyś świetnie prosperującego koncernu. Vanger chce, by pod przykrywką pisania historii rodzinnej firmy, dziennikarz zajął się rozwiązaniem zagadki zaginięcia i prawdopodobnie morderstwa nastoletniej Harriet, które miało miejsce w latach 60. Nie mając wielu alternatyw, Blomkvist rozpoczyna amatorskie śledztwo, w którym pomaga mu aspołeczna hakerka Lisbeth Salander.


Trylogię Millennium po raz pierwszy przeczytałam w gimnazjum i byłam wtedy pod sporym wrażeniem. Od jakiegoś czasu planowałam ponowną lekturę. Myślałam, że ocena, jaką wystawię pierwszemu tomowi będzie wyższa, ale teraz daję mu 5,5/10. Mężczyźni to średniaczek, co to przyjemnie przeczytać w wolnej chwili bez kontemplacji walorów literackich, ale żadna wybitna czy rewolucjonizująca gatunek pozycja i trochę dziwi mnie, czemu ze wszystkich skandynawskich kryminałów akurat ten zyskał największą sławę.


Najsłabszą stroną powieści jest moim zdaniem jej konstrukcja fabularna. Pierwsza połowa książki to zasadniczo powieść obyczajowa z zalążkowym wątkiem kryminalnym. W drugiej części akcja przyspiesza, ale i tak dostajemy co i rusz nic nie wnoszące wstawki w rodzaju jaki napis na koszulce miała Lisbeth czy jakie kanapki zrobił sobie Mikael. Nie mam nic przeciwko opisywaniu życia codziennego bohaterów, ale znaj proporcjum. Rozwiązanie intrygi kryminalnej zrobione trochę na odwal, bohaterowie dostają parę razy olśnienia i cyk, zagadka wyjaśniona, pora na CSa.


Bohaterowie są w miarę dobrze opisani i likeable, chociaż pod koniec powieści zaczyna się ewolucja Lisbeth w Mary Sue, która w pełni dokona się w następnych tomach.


Plus za tłumaczenie, pani Walczak-Larsson (nie, nie jest krewną autora) zdecydowała się wyjaśnić w przypisach wszystkie potencjalnie nieznane polskiemu czytelnikowi nazwy własne i pojęcia.


Jak już wyżej wspomniałam, planowałam powrót do całej trylogii, ale chyba na razie sobie daruję, bo mam w kolejce mnóstwo potencjalnie ciekawszych lektur.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

7e6d4dd5-bf0d-43e5-85e8-1d4cfffdd72d

Komentarze (4)

@AndzelaBomba mam podobne zdanie, czytałam w tym roku po raz pierwszy i połączenie czystego intencjami jak łzy dziewcy dziennikarza z Lisbet - geniuszem it rozwiązującą wszystkie problemy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki było zwyczajnie niestrawne

@ciszej te czyste serduszko Blomkvista było wyjątkowo elastyczne jak autorowi to pasowało do fabuły, to nagle Mikaelowi wyłączała się moralność i dość łatwo przechodził do porządku dziennego nad bardziej hardkorowymi rzeczami

Zaloguj się aby komentować