292 705 + 3 + 8 + 3 + 36 + 223 + 3 + 41 = 293 022
Patataj weekendowe.
W piątek pojechaliśmy sobie w prawo, w niedzielę w lewo. W sobotę zaś, aby jakoś urozmaicić codzienność, pojechaliśmy sobie w dół. W górę się nie dało bo blokowali nas Szwedzi.
Piątek wygnał nas, jak już wspomniałem, w lewo, do lasu, do którego dojechaliśmy przez miejsca, w których lasu nie było. Trasę planowała @vvitch więc były piachy, ujeby i inne wesołości, włącznie z noszeniem rowerów przez rów, w którym to rowie, czego nikt państwu nie powie, była woda do której wpaść byłoby szkoda. Widzieliśmy też jezioro zasłonięte malowniczo krzaczkami.
W niedzielę pojechaliśmy, jak już wspomniałem, w przeciwnym kierunku, zobaczyć miejsce, które widzimy najrzadziej bo mamy doń najbliżej - granicę ze Szwecją czyli szeroki pas wody pokryty wodą.
Jajkiem na torcie lub też, jak kto woli, pryszczem na nochalu był sobotni wypad na południe.
Zapakowaliśmy swoje zgrabne du⁎⁎⁎⁎ki w pociąg i wysadziliśmy je w Chodzieży, która prawie pod Poznaniem nad brzegiem rzeki leży.
Trasę planowałem ja więc nie brakło zapierających pierś w oddechu widoków. Pól pokrytych zbożem rozmaitem, trawą, deskami w postaci drzew i pszenżytem.
Trasa poza, tym że była ładna, była też niebrzydka. Na ogół przyzwoite asfalty biegły łagodnymi hopkami przez bardzo ładne i malownicze, dobrze utrzymane wioski i miasteczka. Trafiło się całkiem sporo bardzo przyzwoitych dróg dla rowerów, z czego najlepszą była zdecydowanie "śmieszka" od Porostu do Bobolic - kapitalny, wijący się przy DK25 pasek asfaltu pnący się po hopkach i opadający nagle w dół, gdzie bez problemu można się było rozbujać do 40-50km/h. Szkoda, że ten fragment kończy się zaraz za tablicą z nazwa miasta (Bobolice gdyby ktoś z Państwa zapomniał co napisałem jedno zdanie wcześniej, choć, biorąc pod uwagę że to nie wykop, zgaduję że czytanie ze zrozumieniem i zapamiętywanie tekstu stoi na wysokim poziomie (zdanie w drugim nawiasie dodałem tylko po to, żeby wyszło więcej znaków -jak na maturze))
Nareszcie pojechaliśmy coś dłuższego i w przyzwoitym tempie. Przez całą w zasadzie drogę nie było też żadnych przygód na linii koerowcy -my. Pełna kultura, może nie wysoka, ale też nie obszczymura.
Wincyj!
Proszę nie wytykać autorowi, że na początku tychże wypocin napisał, że w piątek najpierw pojechaliśmy w prawo, później zaś w lewo. Autor zrobił to umyślnie bo mu się nudziło:)
#mordinaszosie myśli o bigosie
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin




