17 796,56 + 13,72 + 21,37 + 21,37 = 17 853,02
Wiem, nudny jestem - jak nie papaton to minipapaton czeski xD
Wczoraj się odważyłem polecieć przez Lasek Mogilski - uznałem, że skoro tak późno (o 6:07) wybiegłem, to dziki już będą gdzieś schowane. I co? I kurde wpadłem na całą rodzinkę, było tego w diabły i trochę - kwik, panika, bieganie na oślep, chrumkanie... aż sam lekko spanikowałem i wskoczyłem na ławkę, która się cudownie zmaterializowała obok, by przeczekać zamieszanie. Z jednej strony obecność dzików wkurza, z drugiej - no w końcu to las, więc bez przesady, niech se będą 😊
Jakoś po kilometrze biegu przypomniałem sobie o Rossmann Run - byłaby wtopa nie mniejsza niż rok temu, gdy całą zniżkę przesiudałem na parę złotych za jakiś krem który bezmyślnie kupiłem zamiast zachować zniżkę dla żony xD Ale i tak po drodze bym się zorientował, że coś jest na rzeczy - minąłem trzynaścioro biegaczy, w tym tylko dwóch facetów 😅 Gdzieś na dwunastym kilometrze przypomniałem sobie o apce, ale wszystko było OK i dycha zaliczona 😎
Dzisiaj chciałem wpaść po drodze do cukierni czynnej od 8 rano, która mi wypada w okolicach 15-16. kilometra w zależności od trasy, więc się nie spieszyłem i spokojnie wybiegłem o 6:42. Po drodze delikatnie korygowałem przebieg i wyszło jak w zegarku - do cukierni wpadłem o 8:05 😎Kupiłem parę pyszności, a potem ciutkę pomeandrowałem w drodze do osiedla, by zaliczyć papaton tuż koło domu. Ponieważ nie naładowałem zegarka, zacząłem mieć lekkie obawy - startowałem przy 30% baterii, a na 6 km przed końcem było już ledwo 6% 😳Szczęśliwie końcowe procenty są mocniejsze xD i dotarłem do domu z baterią na poziomie 5% 😅Potem już tylko pyszny arbuzik 😋
W każdym razie weekend zaliczon 😌
Miłej niedzieli! ❤️
#sztafeta #bieganie #2137
