16 lat temu miałem sytuację w której po kolizji należało mi się odszkodowanie.
Ten rok zaczął mi się tak, że nie nadążam zgłaszać roszczeń.
Nie twierdzę, że to pech bo na razie wszystkie sprawy rozpatrzone pozytywnie ale skala trochę spora.
- zaczepił mnie kiedyś lokator, że coś tam się im trochę dymi z pieca - ok podejdę w wolnej chwili
Po 1 dniu woła że z mieszkania została okopcona nora bo jakiś geniusz przysłonił komin blachą by uzyskać lepszy ciąg - odszkodowanie PZU 22500 - po odwołaniu dopłata 5200 za uszkodzenie pieca i 1300 za doczyszczqnie sprzętów AGD.
- Rozkleiły mi się buty Asics dodatkowo wytarły się zapiętki po niecałym roku użytkowania - zwrot pieniędzy
- zgłosiłem zerwaną rynnę wraz z odsunięciem się śniegu z dachu - wycena 3300, ugoda na 4500 z Compensą
- zamówiłem farbę grunt Magnat biały i Tikkurila w sumie 4x10L. Grunt przyszedł 1 zamiast 2 i jeszcze rozwalony - zwrot 30% za uszkodzenie i 100% za zaginięcie przesyłki.
- kupiłem sałatkę w kauflandzie - taki gotowy lunchbox - ojebana cala jakimś błotem - reklamacja zwrot pieniędzy + voucher na 50 zł
- zgłosiłem zalanie z odpływu które w mieszkaniu po rodzicach wymusiło remont łazienki dodatkowo zalanie przeszło na klatkę schodową - czekam na wycenę
- na parkingu jakaś babka przetarła samochód różowej picrel - ugoda z Allianz 3500
- podjechałem do maka po kawę dla różowej na wynos, chłopaczek spytał czy za 2 zł doliczyć ciastko owsiane - ok. Dojeżdżam do domu nie ma ciastka - reklamacja zwrot pieniędzy i jakieś kupony na darmowe żarcie
Ja już nie chcę w reklamacje ja chcę do domu
#hejto
