W 2014 roku likwidowałem książeczkę mieszkaniową. Oczywiście można to było zrobić jedynie w PKO BP. Było to moje pierwsze zderzenie z tym bankiem i do dzisiaj pozostaję w szoku, że ludzie potrafią stać godzinami w kolejce by wypłacić/wpłacić na własne konto własne pieniądze. Pamiętam, że aby zdążyc załatwić sprawę, musiałem wcześniej wyrywać się z pracy bo inaczej nie było szans się wyrobić. To był mój pierwszy kontakt z tym bankiem. Pamiętam jednak, że doradca kredytowy był dość sprawny choć i tak kredytu u nich nie wziąłem bo warunki były archaiczne, np. możliwość nadpłaty kredytu tylko w jednym dniu w miesiącu, dzień przed terminem spłaty raty xD
Drugi kontakt miałem w 2018 roku, kiedy poszedłem spytać się o zdolność kredytową. Tu już z oczekiwaniem tak najgorzej nie było bo trwało to pół godziny (lol), ale na wyliczoną zdolność czekam do dzisiaj xD
Ta firma funkcjonuje chyba tylko dzięki nieświadomości emerytów i obsłudze jednostek państwowych. Inaczej sobie tego wyobrazić dnie mogę.
Dla porównania dwukrotnie brałem kredyt w ING choć warunki finansowe były gorsze ale jeśli z Panią Kasią się umawiałem, że w piątek o 12 da mi info o stanie decyzji kredytowej to miałem pewność, iż o 11:55 do mnie zadzwoni. Jedną z umów podpisywałem po oficjalnej godzinie zamknięcia banku. Nie miałem z nimi problemów.
Z ciekawostek kredytowych:
-
doradca kredytowy Pekao SA po miesiącu od złożenia wniosku zauważył, że nie przekazałem mu wszystkich dokumentów, co oznacza, że mój wniosek nawet "nie wyszedł" od niego
-
doradca BGŻ nie był w stanie podać mi jakichkolwiek kwot (lol) i twierdził, że "warunki są korzystne" xD
-
doradca BGŻ twierdził, że zdolność kredytowa singla jest mniejsza od rodziny nawet w przypadku gdy singiel zarabia tyle samo co cała rodzina