1 316,74 + 6,06 = 1 322,80
Bo bardziej to mi się już nie będzie chciało...
No i #zalesie.
fApple ssie. Ale to już nie jest zwykłe ssanie. To jest ssanie na poziomie przemysłowym. Z certyfikatem ISO. Każda kolejna aktualizacja zegarka wygląda jak projekt zaliczeniowy grupy studentów, którzy przyszli na zajęcia tylko dlatego, że była lista obecności. I to w wersji: pre-alfa-demo-nightly-maybe. Przed aktualizacją zegarka: trening, głosowe wskazówki po polsku, czysto, wyraźnie, jakby sama Krystyna Czubówna szeptała: „dobre tempo, synu”. Po prostu działało! Działało w natywnej apce. Działało i w Stravie.
Po aktualizacji? “Heloł maj polisz friend! My now have super hiper ej-aj trejning asistant!” Ale on gawarisz only inglisz." Tyle, że jak masz język zegarka ustawiony na polski, to dostajesz jakiegoś pijanego Brytola albo Jankesa z Teksasu, który zobaczył słowo „polish” i uznał, że da radę fonetycznie. Efektu łatwo się domyślić.
No dobra, myślę - niech stracę. X lat nauki nie poszło w las, coś tam szprecham, jest globalizacja - przestawiam zegarek na angielski i idę biegać. Włączę sobie coś do słuchania. Może podcast. Relaks, endorfiny... Taki wuj! Okazuje się, że firma za bilion dolarów nie potrafi sprawić, żeby ich jedna własna aplikacja dogadała się z inną własną aplikacją. Po KAŻDYM komunikacie głosowym treningu podcast się nie wznawia. Cisza. Null.
Instant wkurw, tętno 190, spod czapki leci para jak z lokomotywy, zegarek pyta czy dzwonić po żonę, a ja nawet jeszcze za furtkę nie wybiegłem. Po trzecim „pauza–wznów–pauza” w końcu się poddałem i resztę trasy biegłem w absolutnej ciszy, słuchając tylko własnego rzężenia i chlupania śnieżnej brei w butach.
Aha - no i zdjęcie @Trypsyna style, bo to podobno modne teraz.
#sztafeta
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

