234 + 1 = 235

\ Tytuł: DMT Molekuła duszy

Autor: Rick Strassman

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Illuminatio

Format: papierowa

ISBN: 9788366134676

Liczba stron: 343

Ocena: 7/10

Żałuję, że nie robiłem notatek, więc poniższa "recenzja" oparta na tym co utkwiło mi w pamięci.

Autor, Rick Strassman jest lekarzem, który wpadł na pomysł przeprowadzenia badań nad DMT na ochotnikach.

Na początku lat 90 zgromadził 60 ochotników którym podawano DMT w szpitalu, pod nadzorem medycznym.

Dr Strassman opisuje jak musiał zmierzyć się ze sporą biurokracją aby uzyskać zgodę na badania, a następnie kombinować gdzie taki środek zamówić (nie było łatwo, laboratoria bały się, że mogą nie sprostać normom czystości, a nawet jakby sprostały, to bały się, że w razie problemów mogłyby odpowiadać prawnie).

No ale się udało, papierologia i dostawa.

Czas na ochotników. Z różnych miejsc, często znajomi znajomych, ale zasada była prosta: celować w osoby które miały już kontakt z używkami, gdyż mogą one w relacjach porównać doświadczenia z DMT do innych używek i innych metod aplikacji DMT (niektórzy wcześniej palili DMT, a w badaniach podawano dożylnie).

I pojawia się kolejna kwestia: ile im tego ładować dożylnie? Okazało się, że 0.6mg/kg masy ciała to dużo. Dawki małe jak 0.05 mogły dawać delikatne objawy, jak uśmiech i dobre samopoczucie. Dawka 0.4mg na kg masy ciała okazała się strzałem w dziesiątkę. Badani doświadczali wtedy swoistego "przejścia", czyli uczucie umierania, opuszczania ciała czy utraty ego.

Hipoteza szyszynki.

Autor wysnuwa hipotezę, że skoro śladowe ilości DMT są w naszych organizmach, to może DMT bierze udział w tworzeniu świadomości? Autor stawia pytanie: co jeżeli DMT jest naturalnie produkowane przez szyszynkę i w przypadku nagłej produkcji w znacznych ilościach, ludzie doznają mistycznych przeżyć lub doświadczają "uprowadzenia przez kosmitów"?

Oczywiście dowodów brak... Wiec do tego trzeba podchodzić bardzo z dystansem.

Ochotnicy mieli być zdrowi, unikano m.in. wysokociśnieniowców, gdyż doznania DMT mogły podnosic ciśnienie, zazwyczaj nieznacznie, ale bywały sytuacje, że wybijało ponad 200mm hg, aż ciśnieniomierz włączył alarm.

Od chwili podania DMT dożylnie, do pierwszych efektów mijało około 15-30sekund. DMT pokonuje barierę krew-mózg bardzo szybko.

Szczyt działania to tak około 3-5minuta.

Ochotnicy najczęściej wracali do realu tak w ciągu 15-30m od podania DMT.

A co doznawali?

Tak u około 30-50%(czyli wg mnie b. dużo) badanych pojawiały się te same motywy i doświadczenia, co właśnie uważam za FASCYNUJĄCE:

Na początku dźwięk buczenia, coś niby transformator. Później częste były wizje figur geometrycznych. Ale dopiero przy tej większej dawce następowało kluczowe doznanie: umierania bądź zatracenia ego, rozpłynięcia się, opuszczenia ciała.

Te około 1/3 badanych widywała jakieś istoty, które przyjmowały różne formy: często clowny :clown_face: lub coś innego na kształt ludzi, czasem owady, czasem rośliny. Niektóre z tych istot atakowały ochotników, ale sami ochotnicy opisywali te doznania ambiwalentnie (?) coś w stylu: rozszarpywały mnie, bałam się, ale czułam miłość.

Ochotnicy opisywali, że te istoty czekały na nich, badały ich, niektóre z uczuciem miłości, inne z obojętnością.

Tak jak przy badaniach LSD ("LSD moje trudnej dziecko" autorstwa odkrywcy LSD, Alberta Hofmanna) ludzie doznawali mistycznych odczuć, trudnych do opisania; często nie chcieli się dzielić nimi, ale tak jak w przypadku książki o LSD, dało się odczuć podczas lektury, że doznania te były tak mistyczne, że ochotnicy żałowali iż inni nie doznali tego samego.

Poza tymi mistycznymi doznaniami były przypadki traumatycznych doznań (coś około 1/3 badanych!). Np. facet miał wizję, że jest gwałcony przez 2 krokodyle.

Ale i w tej kwestii nieprzyjemnych doznań sprawa skomplikowana, bo badani, z którymi się później kontaktował dr, stwierdzali, że nie wywarło to na nich długofalowych negatywnych skutków. Z czasem coraz mniej o tym myśleli.

Ogólnej ciekawa lektura, ale te hipotezy z szyszynką produkująca DMT, to zalatuje takim hmmmm... Nie wiem jak to opisać: nieprofesjonalnością zahaczająca o szurię?

Pod koniec autor słusznie zwraca uwagę, że z powodu tematyki podawania narkotyków, temat badań nad DMT natrafia na opór, są małe szanse na kontynuacje badań - zbyt silna niecheć środowisk naukowych i rządowych; a szkoda, bo w takich badaniach leży ogromny potencjał ulżenia w cierpieniu osobom terminalnie chorym, czy też mogłyby zaowocować opracowaniem nowych leków dla osób leczących się psychiatrycznie (w końcu przecież mogłoby to zaowocować odkryciem nowych mechanizmów działania mózgu).

Z ciekawostek poruszona jest historia asystenta, który trochę nieprofesjonalnie zaczął się spoufalać z badanymi. Czyli zadawał się z nimi w relacje koleżeńskie i zażywał z nimi narkotyki, w ich domach. Gdy dr Strassman zakazał mu takich praktyk, to asystent zareagował oburzeniem, bo przecież "on musi nadrobić lata doświadczeń z używkami!". :rolling_on_the_floor_laughing:

Gdy asystent jednak dał się później przekonać do podpisania stosownego oświadczenia, to.... to zaczął nalegać na zażywanie używek wraz z prowadzącym, dr. Strassmanem... :rolling_on_the_floor_laughing::rolling_on_the_floor_laughing::rolling_on_the_floor_laughing:

Książkę oceniam 7/10. Dobra książka.

Ps. W recenzjach innych osób widzę narzekania, że chcieli tylko głównie relacje o "innych światach" osób będących pod wpływem narkotyku, co wydaje się infantylnym podejściem. Mało tego: książce mogę zarzucić, że za mało poświęca uwagi badaniom wpływu DMT od strony medycznej... Bo zasadniczo co się z niej dowiadujemy na temat wpływu na organizm? Ze szybko zaczyna działać, szybko mija, może podnieść ciśnienie krwi... :face_with_diagonal_mouth:

Sorki jezeli za długie i z recenzji zeobiłem "streszczenie"

#bookmeter

6687442c-afd2-4b24-96b3-7a88df86a869

Komentarze (5)

@cyberpunkowy_neuromantyk


Za późno, zle wpisałem. Nie używałem skryptu, sorki. Zglosikem aby wykasowali mój wpis tutaj. Ja nie obczailem jak to cały ten tag działa i skrypt.

Jeszcze raz przepraszam za zamieszanie.


Edited:

Nie wiem ale chyba poprawiono już w moim wpisie stan. Jest ok?

@Belzebub


DMT występuje w naszych ciałach w śladowych ilościach.

Nie wiemy po co...

Wpływ na pracę mózgu, rola w śnieniu

reakcja na stres, produkt uboczny innych procesów metabolicznych? ¯\_(ツ)_/¯


Brak jednak dowodów na poparcie hipotezy jakoby szyszynka miała możliwości nagłego wydzielenia znacznej ilości DMT.

Zaloguj się aby komentować