Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
W mieście Alba Iulia (rzymskie Apulum) w środkowej Rumunii znajduje się niezwykle ciekawe muzeum, w którym możemy podziwiać wiele ciekawych obiektów związanych z antycznym Rzymem.
Principia Museum posiada zachowane fundamenty obozu rzymskiego, w którym niegdyś stacjonował legion XIII Gemina. Apulum powstało w czasie wojen dackich Trajana, na początku II wieku n.e., i stanowiło silne umocnienie na północnej granicy Cesarstwa.
W muzeum zobaczyć możemy m.in . posągi Trajana, Hadriana, Marka Aureliusza, Septymiusza Sewera czy Karakalli. Miejsce to przede wszystkim przedstawia życie legionistów rzymskich, obozu oraz Daków.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
KONKURS organizowany przez IMPERIUM ROMANUM wciąż czeka na zgłoszenia. Poniżej dla przypomnienia termin oraz odsyłacz po więcej szczegółów odnośnie nagród i szczegółów konkursu:
Książka „Zmierzch. Książę Elamu” to pierwszy tom serii, która otwiera przed czytelnikiem historię osadzoną na przełomie III i IV wieku n.e., gdy imperium perskie i Cesarstwo Rzymskie stają naprzeciw siebie. Książka wydana została przez AXIS MUNDI .
Tłem fabuły jest wojna króla Narsesa z Rzymem, a punktem wyjścia - upokorzenie cesarza Galeriusza i niekorzystne warunki rozejmu. Od początku czuć napięcie - Rzym przyjmuje porażkę, ale już szykuje odwet, a nadciągająca pomoc Ormian zwiastuje zmianę układu sił.
Autorka z rozmachem kreśli sceny konfliktu: obserwujemy militarne starcia, polityczne knucia i moment, gdy Persja wpada w rzymską pułapkę. Szczególne wrażenie robi przepych towarzyszący wojnie – majestatyczne słonie bojowe, złoto, szlachetne kamienie, bogate namioty z najwspanialszych tkanin. To świat kontrastów: z jednej strony brutalność pola bitwy, z drugiej - niemal orientalny splendor dworów.
W centrum tej historii stoi Daris - książę Elamu, dumny, waleczny i wierny swoim ideałom. Towarzyszy mu ukochana Leilah, kobieta silna i niezwykle charyzmatyczna. Gdy Leilah zostaje porwana przez Rzymian, fabuła nabiera osobistego, emocjonalnego wymiaru. Daris, ciężko ranny i uznany za zmarłego, znajduje schronienie na stepach, gdzie powoli odzyskuje siły, by wyruszyć na poszukiwanie żony. Leilah natomiast doświadcza brutalności niewoli, ale znosi ją z godnością i dumą, nie pozwalając się złamać.
Ogromnym atutem powieści jest jej plastyczność. Autorka z pasją oddaje klimat epoki - czujemy zapach orientalnych przypraw, smak potraw, słyszymy muzykę i gwar uczt. Język jest obrazowy, ale jednocześnie przystępny. Sceny bitewne, które w wielu powieściach historycznych bywają przytłaczające nadmiarem faktów, tutaj są klarowne i dynamiczne, dzięki czemu łatwo śledzić przebieg wydarzeń.
Książka liczy ponad 300 stron. Wydanie przygotowane jest estetyczne i solidne, jednak można odczuć pewien niedosyt edytorski. Brakuje poglądowych map czy ilustracji, które urozmaiciłyby lekturę i pomogły lepiej wyobrazić sobie geografię działań wojennych. Przy tak epickiej historii mapy Persji, Armenii czy rzymskich prowincji byłyby cennym dodatkiem.
Podobnie - zabrakło posłowia lub krótkiego omówienia historycznego, w którym autorka odniosłaby się do faktów i wskazałaby, gdzie kończy się historia, a zaczyna literacka kreacja. Nie ma również bibliografii ani przypisów do wykorzystanych źródeł. Przy powieści tak mocno osadzonej w realiach historycznych takie uzupełnienie byłoby wartościowym dopełnieniem.
Mimo pewnych braków "Zmierzch. Książę Elamu" to bardzo wciąż udany pierwszy tom i osobiście zachęcam do zapoznania się z pozycją. To historia o miłości, honorze i walce w cieniu wielkiej polityki, ukazana z perspektywy perskiej.
Recenzja: Myśl jak grecki filozof. Praktykuj koncepcje Sokratesa
Książka „Myśl jak grecki filozof. Praktykuj koncepcje Sokratesa” to jedna z tych książek, które łączą solidną wiedzę historyczno-filozoficzną z praktycznym podejściem do codziennych problemów. Donald Robertson – psychoterapeuta i znawca filozofii stoickiej – proponuje czytelnikowi nie tylko biografię Sokratesa, ale przede wszystkim zaproszenie do intelektualnej przygody i ćwiczenia własnego sposobu myślenia. Książka została wydana przez wydawnictwo Onepress .
Pod względem merytorycznym publikacja stoi na wysokim poziomie. Autor opiera się na rzetelnej bibliografii, która została dołączona na końcu książki, co pozwala czytelnikowi pogłębić wiedzę i zweryfikować źródła. Robertson nie poprzestaje na ogólnikach – poprzez wszechobecną formę dialogu omawia kontekst historyczny, polityczny i kulturowy Aten około IV wieku p.n.e., a jednocześnie przekłada sokratejskie idee na język współczesnej psychologii i terapii poznawczo-behawioralnej.
Książka jest nie tylko opowieścią o filozofii, ale praktycznym przewodnikiem po sztuce zadawania pytań, analizowania własnych przekonań i kształtowania charakteru. Autor pokazuje, że Sokrates nie był jedynie postacią z podręcznika, ale kimś, kto może inspirować współczesnego czytelnika w pracy nad sobą.
Już samo wydanie robi bardzo dobre wrażenie. Polska edycja to ponad 300 stron fachowej, starannie opracowanej treści w twardej, estetycznej oprawie. Książka prezentuje się elegancko – to pozycja, którą z przyjemnością stawia się na półce, ale też chętnie bierze do ręki. Dużym atutem są także dołączone mapy Aten, Pireusu oraz basenu Morza Śródziemnego w IV wieku p.n.e. – pomagają one lepiej wyobrazić sobie przestrzeń, w której działał Sokrates, i nadają narracji głębi historycznej.
Jedynym minusem są przypisy umieszczone na końcu książki, a nie u dołu stron. Przy tak bogatej warstwie merytorycznej utrudnia to płynne śledzenie dodatkowych informacji i zmusza do częstego wertowania publikacji. W przypadku tak ambitnej treści przypisy dolne byłyby zdecydowanie wygodniejszym rozwiązaniem.
Podsumowując, „Myśl jak grecki filozof” to wartościowa, solidnie opracowana i estetycznie wydana książka, która łączy historię, filozofię i psychologię w przemyślaną całość. Dla osób zainteresowanych antykiem, stoicyzmem lub rozwojem osobistym będzie to lektura inspirująca i intelektualnie satysfakcjonująca.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Senat rzymski nie godził się na to, aby niewolnicy nosili ubiory, które mogły ich odróżniać od zwykłych obywateli. Odmienne stroje mogły uświadomić zniewolonym, jak są liczni i doprowadzić do otwartego buntu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
• 50 n.e. - cesarz rzymski Klaudiusz adoptował Nerona (otrzymał imię Nero Claudius Caesar Drusus Germanicus), który jako że był starszy od biologicznego syna cesarza - Brytanika stawał się jego prawowitym następcą tronu. Ponadto Klaudiusz nadał tytuł augusty matce Nerona, Agrypinie Młodszej i nadał status rzymskiej kolonii jej rodzinnemu miastu Oppidum Ubiorum. Odtąd miasto nazywało się Colonia Claudia Ara Agrippinensium - dzisiejsza Kolonia w Niemczech.
• 138 n.e. - cesarz Hadrian adoptował swego następcę Antoninusa Piusa.
• 493 n.e. - Odoaker zdobywa Rawennę po trwającym 3 lata oblężeniu i zgadza się na rozmowy z Teodorykiem Wielkim, królem Ostrogotów.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Via Appia w starożytnym Rzymie była główną aleją cmentarną. Wznosiły się wzdłuż niej niezliczone ilości pomników i monumentalnych grobowców najważniejszych rodów rzymskich. Wśród nich były też i zbiorowe mogiły dla mniej zamożnego społeczeństwa.
Podczas prac archeologicznych prowadzonych w 1726 roku przy Via Appia natrafiono na ciekawy budynek który nazwano później Monumentum Liviae - columbarium. Był to wzniesiony pod koniec panowania cesarza Augusta, zbiorowy grobowiec, w którym znajdowało się ponad tysiąc skremowanych szczątek niewolników i wyzwoleńców. Prochy zostały umieszczone w urnach (ollae) te natomiast ustawiono w niewielkich niszach, które mogą przypominać gołębnik. Rzymskie słowo columba znaczny "gołębica". Dzięki wznowionym badaniom nad marmurowymi tabliczkami znajdującymi się w niszach, ustalono że ponad 90 osób tam pochowanych pracowało dla żony Augusta - Liwii, przez co stała się ona jakoby patronką tej krypty. W cesarskim domu panowała swego rodzaju hierarchia wśród służby.
Każdy zajmował się przydzielonym jemu zadaniem... tak więc mamy tu fryzjerów, masażystów, odźwiernych, pisarzy i kopistów, księgowych, lokai, wełniarzy, czyścicieli okien, szewców, budowniczych, hydraulików, polerowaczy mebli, złotników, piekarzy, zaopatrzeniowców, medyków, mamki a nawet osobę która zajmowała się samymi perłami cesarzowej, są nawet dwie niewolnice które za zadanie miały zajmować się oficjalną suknią cesarzowej... a inne zajmowały się tyko i wyłącznie odkładaniem ubrań do skrzyń. Niektórych znamy z imienia np. wyzwoleniec Auctus – lanipendius trudnił się wydzielaniem i ważeniem wełny które następnie przekazywał służbie pracującej przy krosnach. Menofilus – calciator zajmował się obuwiem cesarzowej, Parmeno była odpowiedzialna tylko i wyłącznie za purpurowe szaty Liwii, Eutaktus - capsarius zajmował się pilnowaniem skrzyń cesarzowej.
I to właśnie dzięki takim znaleziskom poznajemy kulturę i obyczaje dawnych cywilizacji.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Rzymska świątynia w Evora (Portugalia) znana jest także (błędnie) jako świątynia Diany - rzymskiej bogini księżyca, łowów i przyrody. Zachowane ruiny są w bardzo dobrym stanie i są wyjątkowym obiektem tego typu na terenie Portugalii.
Podejrzewa się, że budowla powstała w I wieku n.e. na cześć cesarz Oktawiana Augusta, który postrzegany był za bóstwo w trakcie i po swoich rządach. Świątynia powstała na forum w ówczesnym rzymskim mieście Liberalitas Iulia.
W V wieku n.e. budowla uległa częściowemu zniszczeniu za sprawą najazdu barbarzyńców.
Czemu jednak udało się przetrwać budowli w tak dobrym stanie do naszych czasów? W XIV wieku, ściany i fundamenty świątyni posłużyły do powstania strażnicy, a potem wieży lokalnego zamku. Tym samym antyczna świątynia stała się strukturą defensywną. Później budowla wykorzystywana była jako sklep rzeźnika. Takie wykorzystanie konstrukcji antycznej pozwoliło przetrwać jej do naszych czasów.
W 1869 roku Augusto Filipe Sim?es zaproponował zdemontowanie elementów średniowiecznych, aby odsłonić jedynie część oryginalnej świątyni rzymskiej. W 1872 roku pod nadzorem włoskiego architekta Giuseppe Cinatti doszło do wspomnianego odsłonięcia elementów starożytnych, które podziwiać możemy obecnie.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Notacja substrakcyjna w starożytnym Rzymie – skąd wziął się mit o jej średniowiecznym pochodzeniu?
Metoda substrakcji polegająca na odejmowaniu od danej liczby umieszczonej po jej lewej stronie liczby mniejszej jest często spotykanym, o ile nie dominującym sposobem zapisu wszelkich wartości, których nie obejmuje siedem podstawowych oznaczeń cyfr. Czasem jednak napotkać możemy na zapis alternatywny, polegający na dodawaniu do siebie liczb – do danej liczby dodajemy umieszczone po jej prawej stronie liczby o mniejszej wartości. W takim wypadku rzymskie IX zapisane metodą substrakcji zamienia się w VIIII.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Minogi (Petromyzontiformes) to pozbawione żuchwy, drapieżne zwierzęta wodne potrafiące dorosnąć do ponad metra długości. Są w większości pasożytami – przy pomocy ostrych zębów osadzonych w okrągłej paszczy wgryzają się w ciało ofiary.
Mimo swej dość nieprzyjemnej aparycji, minogi stanowiły w starożytnym Rzymie prawdziwy kulinarny rarytas. Bogaci Rzymianie hodowali je w specjalnych przydomowych basenach, tak by zawsze mieć pod ręką świeże mięso. Największe osobniki minogów stawały się nawet czymś w rodzaju domowych pupili – właściciele nadawali im imiona i ozdabiali biżuterią.
Jednym z niewątpliwych miłośników minogów był żyjący w I w. p.n.e. bogaty Rzymianin Vedius Pollio. W czasie jednej z uczt, na której gościł samego cesarza Oktawiana Augusta, miał miejsce nieszczęśliwy incydent – jeden z niewolników gospodarza przypadkiem rozbił kryształowe naczynie. Jego pan skazał go na śmierć poprzez wrzucenie do zbiornika z minogami (co ponoć było często stosowaną przez Pollio karą). Nieszczęsny niewolnik błagał obecnego przy tym incydencie cesarza nie o darowanie życia, a o mniej okrutną śmierć. Ku zaskoczeniu zebranych August nie tylko kazał oszczędzić niewolnika, ale do tego rozbić wszystkie kryształowe naczynia w domu Vediusa Pollio.
Według innych wersji tej historii bestiami, którymi miał zostać nakarmiony niewolnik, nie były minogi, a węgorze, lub mureny – inne zwierzęta popularne w rzymskiej kuchni.
Minogi w różnej postaci pojawiały się na stołach w wielu zakątkach Europy, w tym w Polsce, aż do XIX w., a w niektórych (np. na Łotwie) do dziś można je zjeść.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
• Obchodzono Feralia, święto ku czci duchów zmarłych przodków, które było głównymi obchodami kończącymi świąteczny tydzień (13-20 lutego) Parentalii o charakterze prywatnym. Podczas obchodów święta na grobach składano skromne dary w postaci wianków, kwiatów, odrobiny jadła i wina. Zawsze trzeba było pamiętać o uczczeniu tego święta. Według legendy, podczas jednej z wojen zapomniano odprawić Feralia. Z tego powodu miasto nawiedziła zaraza, a dusze zmarłych wyległy na ulice. Dopiero kiedy złożono ofiary, dusze zmarłych wróciły do grobów, a zaraza ustała.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
W większości opracowań wyposażenie rzymskich legionistów omawiane jest pod kątem uzbrojenia, a mniej uwagi poświęca się przedmiotom, które ułatwiały codzienne życie w obozach i fortach, czy też takich, które były przydatne w sztuce przetrwania. Niezwykle ważnym elementem wyposażenia zawodowego rzymskiego legionisty była tak zwana dolabra.
Narzędzie to było połączeniem topora i czegoś w rodzaju kilofa. Głowice dolabr były bardzo podobne do przykładowo głowic dzisiejszych toporków strażackich. Jednym z podstawowych zastosowań dolabry były pracę obozowe, takie jak przygotowywanie drewna na opał, oraz prace konstrukcyjne, jak przykładowo budowa polowych fortyfikacji i mostów. Takie narzędzie z pewnością nadawało się do otwierania drzwi domów, w których to zabarykadował się przeciwnik, czy też do uszkadzania w pewnym stopniu fortyfikacji nieprzyjaciela. Wiemy też, że dolabra potrafiła być przydatna w bezpośredniej walce. W bitwie pod Augustodunum legioniści za pomocą dolabr skutecznie dawali odpór ciężkozbrojnym gladiatorom crupellarius.
Jak mogła wyglądać rola tego narzędzia w survivalu, czyli w sztuce przetrwania? Zaginięcie, konieczność przetrwania w odłączeniu od swojej jednostki, wygrzebanie się żywym z pobojowiska po klęsce... Takie sytuacje w armii cesarstwa rzymskiego na pewno się zdarzały nie jednemu legioniście. W tej kwestii podstawowe znaczenie miało środowisko w jakim legionista się znajdował. Jak w mrocznych lasach Germanii i Dacji posiadanie przy sobie takiego narzędzia miało uzasadniony sens (przygotowanie drewna na opał, budowa schronienia), tak na pustyniach Syrii i Mezopotamii było by zwyczajnie zbędnym balastem. Dodam na koniec jeszcze, że dolabra była narzędziem sporych gabarytów i nie przypominała lekkich biwakowych toporków. W sztuce przetrwania istotne jest nie tylko racjonowanie wody i żywności, ale też energooszczędność, a posiadanie zbyt ciężkiego ekwipunku jej nie sprzyja.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/