#kobieta #związek #relacje
Schemat Borderline.

#kobieta #związek #relacje
Schemat Borderline.

Zaloguj się aby komentować
#anonimowehejtowyznania
Czy ukrywanie przed żona chęci zrobienia sobie wazektomi to grzech śmiertelny? Wiem że brzmi to jak typowy internetowy bajt lecz pytam poważnie.
Mamy już dwójkę dzieci i po tych wielu latach ciągłego dążenia do jak najlepszego wychowania dzieciaków, stwierdziłem że pora na to by zająć się sobą i zacząć myśleć więcej o tym co lubię robić i co chciałbym w życiu jeszcze osiągnąć, zobaczyć itd. ale żona coraz częściej zaczyna "podchody" w kierunku trzeciego dziecka. Starałem się jej grzecznie wyjaśnić przez kilkukrotne rozmowy, że nie chcę już więcej dzieci i już nie będę gotowy na kolejne dziecko bo po wielu latach poświęceń, chciałbym zacząć rozwijać bardziej swoją pasję która jest podróżowanie na motocyklu po świecie a jak wielu motocyklistów posiadających dzieci wie, to nieda się praktycznie tego zrobić mając małe dzieci w domu. Niestety, wydaje mi się iż ona nie przyjmuje tego do wiadomości i często słyszę odpowiedź w stylu "dobrze, porozmawiamy o tym znów za kilka miesięcy". Czasami mam ochotę wziąć klapka i fizycznie wpoić jej moją odpowiedź to głowy bo nic innego nie pomaga.
Doszedłem do momentu w którym zacząłem myśleć o wazektomi żeby usunąć problem całkowicie bez zbędnego pieprzenia i kolejnych rozmów. Niestety po głębszym zbadaniu tematu, wygląda na to że jest to zabieg dość niebezpieczny ale nadal jestem skłonny się tego podjąć lecz zaczynam mieć małe wyrzuty sumienia czy aby nie robię źle nie mówiąc o tym mojej żonie. Nie mam pomysłów jak do niej podejść bo odbywamy podobne rozmowy co kilka miesięcy, przy różnych okazjach, i zawsze mam wrażenie że ona ma jakaś ścianę przed sobą która chroni przed słowami "nie".
Najprostszym sposobem byłoby oczywiście spakować graty i sayonara, ale może pominnmy te rozwiązanie i skupmy się na alternatywach. Ktoś coś? Jakieś pomysły czy może tylko klapkiem po łbie pomoże? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#zwiazek #problemytrzeciegoswiata #pytanie
Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID: #647ee2213e812ecbdf3a4ace
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter
@anonimowehejto eunuchy, bez jaj zuchy. Taki żart.
Jak ktoś już tu napisał oszukiwanie żony to najgorsze co możesz zrobić.
Chciałbyś żeby ona wycięła Ci taki numer (np zrobiła po tajniaku dziecko z innym i wmówiła Ci, że to twoje)?
Może odnoszę mylne wrażenie, że Twoje hobby (bardzo niebezpieczne) jest ważniejsze od rodziny którą założyłeś. Jazda motocyklem to nie granie w gierki.
Możesz zginąć i pozbawić swojej opieki ludzi, którzy są id ciebie zależni.
Wszystko ma swój czas i swoje miejsce. Chciałeś mieć żonę i rodzinę to ponieś odpowiedzialność za swoje czyny.
Na motorze jeszcze sobie pojeździsz, poczekaj aż dzieci będą starsze. Jak już nie będą potrzebować tatusia tak często.
Taki przykład chcesz im dać?
Że tata może robić co sobie chce i mieć wszystkich w d⁎⁎ie? Jaki to przykład da twojemu synowi/córce? Jakich partnerów sobie w przyszłości wybiorą?
Czyli co zostawiłbyś rodzinę która na tobie polega dla jeżdżenia na motorze?
Słyszysz jak głupio to brzmi?
Szwagier miał stuningowny motocykl 1.2 na ponad 200 koni. Jezdzil tym jak po⁎⁎⁎⁎ny, nie myśląc o żonie i dwóch synach.
Na szczęście mu to przeszło. Co robił po pracy? Szedł na motor bo to jeho hobby. I nie było go aż do wieczora.
Równie dobrze mógłby pić do odcinki albo ćpać bo co go rodzina obchodzi on chce być sam/odpocząć od pracy.
Zastanów się co jest dla ciebie ważniejsze. Dzieci ok 12 roku życia już tak nie potrzebują rodziców, wtedy bedziesz miał czas na hobby.
A co do wazektomi to porozmawiaj szczerze z żoną i może nie bedzie trzeba tego robić? A ona chce dziecka bo lubi dzieci czy może bo nie chce jej się pracować i szuka wymowki (tak było u szwagra)?
@regisek niektórzy nie chcą ale zdecydowana większość chce. Ja np mam jedno dziecko. Chcieliśmy wiecej ale tak wyszło. Teraz już za późno.
Jedno i drugie to oszustwo, żeby osiągnąć swój cel.
Nie chce kolejnego to niech porozmawia o tym z żoną i nie że nie chce dzieci bo moto tylko, że po prostu nie nie chce. Nie można kogoś zmusić. Znam kobiety które chcą następnego dziecka bo to oznacza dla niej niepracowanie przez kolejne 5czy 7 lat bo są leniwe, przez co facet musi harować za dwóch przez te wszyskie lata.
Po co pisze o rozwodzie? Tak dla niego ten motor jest ważny? A na te wycieczki będzie zabierał też ich czy będzie jezdzil sam? Czy w tym czasie zapewni im też jakieś rozrywki (Disneyland Paryż czy cuś)?
No brzmi to jak nie to, że nie chce dziecka tylko bo dwójka wystarczy tylko, że chce spędzać dużo czasu bez swojej rodziny (może źle odczytałem sens wpisu).
Nie może mieć jakichś pasji które mogliby robić razem?
Ten szwagier od moto teraz zabiera synów na ryby, kupił im quada a planuje jakieś enduro/crossa sobie kupić i jezdzic po polnych drogach i swoim lesie(wieś na Podlasiu).
Kłamstwo tylko poglebi problemy i przesunie je w czasie. A jak już zacznie realizować swoje niespełnione pasje to jak wplynie to na ich małżeństwo. Bonco znaczy podróże moto po świecie? Pojedzie moto do Portugali? Ile go nie będzie. Samolubne to brzmi.
Mam trochę wrażenie że to ona decyduje o twojej płodności i chęci dalszej reprodukcji a ty conajwyzej możesz na to zareagować ejakulacją.
Nie wiem, mam takie wrażenie, ale jeśli się nie myle a ty faktycznie masz tego dosyć i chcesz mieć swoje życie, być zdrowym egoistą i zrobić coś większego dla siebie.
No to ten, czas najwyższy chyba nie?
Kiedy chcesz być wolnym?
Zaloguj się aby komentować
#anonimowehejtowyznania
#rozowepaski #zwiazki #zwiazek #seks #tinder #dda #patologia #depresja
Od ponad roku jestem w związku z różową, który jest sporo ode mnie młodsza(ja 30 lvl ona 19).
Pochodzi z pato rodziny, matka alkuska, ojciec ma ją totalnie gdzieś.
Rodzice jej rozwiedli się jak miała ~10 lat.
Uciekła z domu w wieku 18 lat i od tej pory rodzina nic się nie odzywa, ojciec nawet nie próbował się z nią kontaktować i innym nagaduje jaka to ona zła nie jest. Mieszkamy razem, początek zapowiadał się obiecująco, lecz po zamieszkaniu razem zaczęło być gorzej.
Ogólnie jest taka, że chciałaby, żeby wszystko robić razem, gdy ja np. chce posiedzieć sobie na kompie pograć w coś, to ona już robi problem, że siedzę cały dzień i ona wychodzi obrażona.
Ma świetny talent do pokazywania fochów - coś powie, zamknie drzwi i nara, zawsze wydaje mi się że to moja wina i zawsze to ja przychodzę do niej się "godzić".
Nienawidzi alkoholu, ja nie mogę się teraz w większości napić, a jak gdzieś jesteśmy to mnie kontroluje i mówi żebym przestał - mimo że nawalony nie jestem.
"Kłócimy" się nawet raz na tydzień. W nawiasie, ponieważ nie mogę nazwać kłótnią tego, że ona robi problem że raz na parę dni chciałbym się odciąć od życia i pograć w jakąś grę(nie gram prawie nic, teraz "więcej" gram i mam około 10 godzin w ciągu 2 tygodni na steamie). Wystarczy, że podniosę głoś, bo chciałbym się czemuś sprzeciwić i pokazać, że źle ona postępuje, to w ciągu paru sekund potrafi się popłakać, mieć ataki paniki i siedzieć w pokoju zamknięta i potrafi się do mnie W OGÓLE nie odzywać przez parę dni.( zwala winę na depresję że nie ma sił). Każdą kłótnię bardzo mocno przeżywa.
Po każdej kłótni mnie przeprasza, mówi, że jestem kochany i co najważniejsze - przeprasza mnie za swoje zachowanie, a potrafi minąć dosłownie godzina i znowu się zaczyna - a bo że mam ochotę posiedzieć sam przy komputerze to mam ją gdzieś. A ja zacząłem powoli czuć pustkę.
Ma depresję(która z dnia na dzień się pogłębia), zaraz skończą jej się oszczędności, a potrzebuje ona około 5k netto, na wynajem, ma starszego psa na którego czasem miesięcznie wyda 2k na leczenie.
A ojciec który powinien jej opłacać studia i psa(bo jest jego), w ogóle nawet nie potrafił się z nią kontaktować, a na fejsie wstawia sobie jakieś fotki.
Ogólnie przerąbana sytuacja, ale ja nie wyrabiam już psychicznie. Mam tego dość powoli, męczy mnie to wszystko. Na początku jakoś mocno w to się angażowałem i pomagałem, ale teraz mam już powoli dość. Jak widzę jej płacz i atak paniki to już prawie nie wywołują we mnie żadnych emocji. Ciągle żyję w stresie, że zaraz się o coś przyczepi, że coś robię nie tak, ogólnie nie czuję żadnej wolności odkąd z nią zamieszkałem. Jeszcze przez psa, który sam nie może zostać, praktycznie nigdzie nie wychodzimy, nic nie robimy. Codziennie tylko praca, smutek, depresja.
Bardzo mało sypiam, bo chodzimy spać późno, a ja muszę wstawać o piątej i po pracy jeśli mogę to odsypiam.
Nie wiem co robić ludzie, bardzo mnie męczy ten związek, a ona nie ma nikogo z rodziny i też się o nią boję co z nią będzie.
Tak, bardzo często myślałem o zerwaniu.
Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID: #6429a028d4bee0e5aa3e5fc5
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter
m: jak najszybsza ewakuacja póki nie za późno. U mnie rożnica wieku była znikoma -to nie ma żadnego znaczenia. Jak ona nie przejdzie terapi to podświadomie będzie dążyć do tego samego co miała w domu. Zniszczy Cię. Mam taką żonę, mamy trójkę dzieci, ja mam głęboką depresję, ona popija. Nie mogę dzieci zostawić z nią. A w naszym kraju na 100% opiekę nad dziećmi dostanie matka, nawet jak ma problem z alko.
Zaakceptował: HannibalLecter
WłasnyObibok: @choochoomotherfucker oczywiście że to strike_lucky z wypoka tutaj zawitał ( ͡° ͜ʖ ͡°) Najpierw była jazda po rówieśniczkach że rozjechane grażyny i czucie się lepszym bo ma młodą dziewczynę a teraz płacz bo cukiereczek jednak nie okazał się taki słodki.
Zaakceptował: HannibalLecter
Zaloguj się aby komentować