Rzymska rzeźba ukazująca Satyra i hermafrodytę w dziwnej scenie
Rzymska rzeźba ukazująca Satyra i hermafrodytę w dziwnej scenie. Obiekt datowany na I wiek n.e. Jest to rzymska kopia greckiego oryginału i odkryto ją w Oplontis. Obecnie znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Pompejach.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
w oryginale bozek Pan zawsze mial k⁎⁎⁎sa po kolana ktory reprezentował rak jakiejkolwiek kontroli nad soba, dlatego grackich idoli zawsze rzezbiono z ku⁎⁎⁎em w spoczynku jako symbolu samokontroli i najwiekszych cnót
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Gwałt, erotyczny czworokąt i pamiątka małżeńskiej miłości
Zgodnie z kanoniczną wersją mitu założycielskiego Rzymu Rea Sylwia była córką Numitora, króla miasta Alba Longa („proto-Rzymu”). Numitor został strącony z tronu przez swego brata Amuliusza. Amuliusz skazał Reę Sylwię na wieczne dziewictwo. Bóg Mars zastał Reę Sylwię śpiącą w gaju mu poświęconym. Wedle legendy miał ją wówczas zgwałcić. Owocem tego zdarzenia mieli być bliźniacy: Romulus i Remus.
Amuliusz nakazał swym sługom porzucić niemowlęta w koszu na wodach Tybru. Kosz znalazła wilczyca i wykarmiła dzieci własnym mlekiem. Chłopców wychował królewski pasterz Faustulus. Gdy dorośli, zabili Amuliusza i oddali tron Numitorowi – swemu dziadkowi ze strony matki. Wymierzywszy sprawiedliwość, udali się tam, gdzie znalazła ich wilczyca i założyli miasto – Rzym. I tak się to wszystko zaczęło.
Dzisiaj opowiem o pewnym ukrytym przed oczami turystów zabytku, który jest rzeźbiarską ilustracją mitu o założeniu Rzymu. Mowa o froncie sarkofagu, który dzisiaj wmurowany jest w ścianę klatki schodowej Palazzo Mattei w Rzymie. Na niewielkiej przestrzeni wynikającej z wymiarów sarkofagu, rzeźbiarzowi udało się umieścić wszystkie istotne elementy opowieści o założeniu miasta.
Przyjrzyjmy się zatem po kolei:
Centralnymi postaciami na płaskorzeźbie są oczywiście bóg Mars i Rea Sylwia. Na sarkofagu widzimy więc Reę Sylwię leżącą w dolnej części płaskorzeźby, nieco po prawej. Kobieta przedstawiona jest w pozycji oznaczającej sen. Po jej lewej stronie widzimy wspaniałego boga. Zwróćcie uwagę na jego nagość symbolizującą heroizm. Jedynymi elementami ubioru Marsa są wojskowe atrybuty: hełm, płaszcz i broń. Mars jest przedstawiony wyżej niż Rea Sylwia i robi wrażenie lekko zawieszonego w powietrzu, jakby zstępował ku niej z chmur. Urocze jest przedstawienie jego lewej ręki – Mars oddaje włócznię Amorowi znajdującemu się po jego prawej stronie. Bóg zmierza ku kobiecie i planuje zażyć z nią rozkoszy – broń nie będzie mu więc potrzebna.
W lewym górnym rogu widać z kolei rydwan zaprzęgnięty w cztery konie. Postać nosząca promienistą koronę („corona radiata”) wskazuje, że chodzi o rydwan słońca. Konie się wznoszą, więc jest to symboliczne wyrażenie świtu. Być może w ten sposób rzeźbiarz chciał zasygnalizować, że miłosne zespolenie Marsa i Rei Sylwii miało miejsce o brzasku?
Na prawo od rydwanu widzimy prawie nagiego młodzieńca o długich włosach, trzymającego pochodnię. To zapewne Hymen – bóg małżeństwa, ceremonii weselnych i nocy poślubnej. Skojarzenie z dzisiejszym słowem „hymen” będącym synonimem błony dziewiczej, nie jest przypadkowe. Obecność Hymena na płaskorzeźbie wskazuje bez owijania w bawełnę, co Mars zamierza zrobić Rei Sylwii.
Na płaskorzeźbie jest wiele innych detali nawiązujących do mitu: na dole po lewej widzimy na przykład leżącego półnagiego boga na falach – może to być personifikacja Oceanu lub (co wydaje mi się bardziej prawdopodobne) Tybru odgrywającego w micie bardzo istotną rolę. Po prawej zaś widzimy drzewo – to figowiec: symboliczne przedstawienie miejsca, w którym Tyber wyrzucił na brzeg kołyskę z bliźniętami.
Na dole po prawej widzimy natomiast leżącą boginię z tzw. „rogiem obfitości” – to wyobrażenie bogini Tellus: patronki płodności i obfitych zbiorów, uważanej za matkę rodzaju ludzkiego. Widać w tym aluzję do przyszłego wzrastania Rzymu, jego potęgi i bogactwa.
Niektóre elementy rzeźbiarskie sarkofagu są dyskusyjne i wywołują spory: kim jest majestatyczna postać kobieca w pozycji siedzącej, umieszczona w prawym górnym rogu? Są różne teorie : że to bogini Junona (mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe. Wedle bowiem niektórych wersji mitu Rea Sylwia nie była kapłanką Westy, jak się zazwyczaj uważa, ale właśnie Junony). Postać ta może być interpretowana jako Westa. Niektórzy widzą w niej Wenus – boginię, od której miał się wywodzić ród Eneasza i tym samym patronkę miasta. Słabością tej interpretacji jest to, że Wenus zazwyczaj jest przedstawiana w bardziej zalotnej pozie, a nie tak monumentalnej i dostojnej. Mnie najbardziej przekonuje teoria, że to personifikacja Rzymu – bogini Roma.
Równie kontrowersyjna jest świątynia w prawym górnym rogu. Jeżeli przyjąć, że bogini obok to Roma, świątynia byłaby w takim przypadku poświęcona jej (podium podwójnej świątyni Wenus i Romy znajduje się dzisiaj między Forum Romanum i Koloseum w Rzymie). Inni uważają sanktuarium za symbol świętego gaju Marsa, w którym boski gwałt miał mieć miejsce, a jeszcze inni – za świątynię Westy (mnie się teoria z sanktuarium Westy nie podoba, ponieważ rzeźbiarz na pewno przedstawiłby je jako rotundę).
Gdybym miał na tej płaskorzeźbie szukać bogini Wenus – byłbym skłonny uznać, że jest nią postać w lewym dolnym rogu – półnaga kobieta wsparta na jednym biodrze, spoglądająca w stronę Marsa. Przypomnijmy, że zgodnie z mitologią Mars był kochankiem Wenus, ta zaś była żoną kulawego boga Wulkana. Wulkan też jest obecny na sarkofagu (postać w pozycji siedzącej, na lewo od świątyni). Tym samym rzeźbiarz przedstawił nam tutaj prawdziwy miłosny czworokąt: zdradzany mąż (Wulkan), wiarołomna żona (Wenus), zdradzająca męża z Marsem, który z kolei ujrzawszy ponętną Reę Sylwię w świętym gaju daje się ponieść męskim żądzom i porzuca dla niej swą stałą kochankę (Wenus). Miłosny galimatias podkreśla tutaj nawet układ postaci: zwróćcie uwagę, że Mars znajduje się dokładnie pomiędzy boskimi małżonkami: Wulkanem i domniemaną Wenus. Rozdziela ich, ale sam kieruje się do innej… Uniesiona ręka Wenus wygląda, jakby bogini daremnie przywoływała Marsa, który ulega urokom Rei Sylwii.
Nie jestem pewien, kim męska postać na samym środku – brodaty mężczyzna w tunice i w płaszczu, wyciągający rękę w stronę Rei Sylwii. Czy to jej ojciec (a tym samym dziadek Romulusa i Remusa)? A może Faustulus, który wychował bliźnięta? A może czarny charakter tej historii, czyli zły i podstępny Amuliusz? Naprawdę nie wiem.
Na koniec zwróćcie uwagę na jeden detal. Ekspresyjna i pełna symboli płaskorzeźba nawiązująca do mitu o założeniu Rzymu nie może nam przesłaniać najważniejszej rzeczy: mamy do czynienia z sarkofagiem, a więc miejscem spoczynku jakiegoś Rzymianina. I tu przechodzimy do sedna: wszystkie postacie obecne na płaskorzeźbie mają dosyć regularne rysy bez szczególnie indywidualnych cech, ale są dwa wyjątki: Mars i Rea Sylwia. Gdy uważnie się przyjrzycie, ani on, ani ona nie grzeszą szczególną urodą. Zwłaszcza Mars ze swą cofniętą dolną szczęką i prawdopodobnym tyłozgryzem jest daleki od rzymskich kanonów męskiego piękna. Wyjaśnienie wydaje mi się proste: to zapewne prawdziwi ludzie, dla których sarkofag był przeznaczony. Miło pomyśleć, że nawiązanie do Marsa i Rei Sylwii jest być może romantycznym przypomnieniem ich płomiennej miłości, której owoce miały być dla ich rodzin tym, czy Romulus i Remus dla Rzymu: początkiem rodowej chwały.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Mały ogródek w domu Marka Lukrecjusza w Pompejach, w którym znajduje się elegancka marmurowa fontanna z posągiem Silenusa (bóg przyrody). Woda kaskadowo spadała do basenu.
Dom zawdzięcza swoją nazwę, z racji na odkrytą tabliczkę woskową, na której widniał jako adresat właśnie Marek Lukrecjusz. Dom znajduje się przy via Stabiana.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Rzymski fresk ukazujący grającego na lirze boga sztuki Apollo, który jest zakochany w Dafne. Obiekt datowany na I wiek n.e. Odkryty w Pompejach; artefakt znajduje się w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Rzymski fresk ukazujący centaura oddającego hołd królewiczowi tesalskiemu Pejritoosowi i Hippodameii w trakcie ich ślubu. Obiekt datowany na I wiek n.e.; odkryty w Pompejach. Artefakt znajduje się w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Republika czy cesarstwo? – czyli o tym, jak Oktawian August zmienił ustrój bez jego zmiany
Która wersja Rzymu jest dla Was bardziej interesująca: republika czy cesarstwo? Z jednej strony surowość obyczajów, a z drugiej – rozpasanie i dekadencja cesarzy. Tu wojskowy geniusz Scypiona Afrykańskiego, moralność Katona i błyskotliwe mowy Cycerona, a tam – Kaligula, Neron i plejada innych cesarzy o mniej lub bardziej zwichrowanej psychice.
Mimo to wybór nie jest łatwy… Republika (zwłaszcza tzw. „późna republika”) to chaos politycznych walk o władzę, zwalczające się klany, faktyczna władza oligarchii pudrującej fasadę próchniejącej „demokracji”. Późna republika to coraz słabsza skuteczność państwa grzęznącego w politycznych sporach. Przy wszystkich bolączkach republiki, władza cesarzy jawiła się jako element stabilizujący państwo i poprawiający jego efektywność. Ale ta zaleta cesarstwa też okazała się tylko czasowa – historia pokazała, że w rzeczywistości walki o purpurę były czynnikiem, który państwo osłabił, a ostatecznie przyczynił się do jego upadku.
Rzymianie wiedzieli, że republika przeżywa kryzys ustrojowy. Wojny domowe, w których armie w większym stopniu okazywały lojalność swym wodzom niż państwu, nie pozostawiały złudzeń, że formuła rządów oparta na senacie i zgromadzeniach ludowych kontrolowanych przez oligarchę złożoną z kilkunastu, może kilkudziesięciu największych rodzin, wyczerpuje już swój potencjał. Polityczna rywalizacja wymagała zaangażowania coraz większego majątku, zaciągania coraz większych długów – stawka w grze była coraz wyższa, nic więc dziwnego, że i metody politycznej walki były coraz mniej wysublimowane. A mimo to wszyscy zdawali się być przywiązani do pradawnych rzymskich instytucji ustrojowych: senatu, konsulów, zgromadzeń ludowych, trybunów, cenzorów itd. Niechęć do królewskich form rządów była powszechna w równym stopniu, jak duma z „demokratycznych” aspektów rzymskiej władzy, w której nie było „poddanych” tylko „obywatele”.
Twórca cesarstwa rzymskiego Oktawian August dokonał rzeczy niezwykłej – bez jakiejkolwiek ingerencji w tradycyjne instytucje ustrojowe państwa rzymskiego stworzył system będący faktyczną monarchiczną dyktaturą wojskową. Dał ludziom iluzję, że przywraca republikę w nowej, lepszej formie. Pokazywał, że państwo pod jego światłymi rządami ma wszystkie zalety republiki Katona – stąd akcentowanie czystości obyczajów i przywiązanie do dawnej moralności oraz ostentacyjna skromność i religijność. Równocześnie wykazywał, że państwo pod jego przywództwem to ukrócenie wyniszczających walk politycznych i wojen domowych trapiących republikę. Dokonał tego bez znoszenia jakichkolwiek dawnych instytucji państwa: dalej funkcjonowały zgromadzenia ludowe, dalej działał senat, dalej obowiązywał tradycyjny cursus honorum i ścieżka kariery od najniższego kwestora, przez edyla, aż po pretora i konsula. Formalnie nic się nie zmieniło… Formalnie republika trwała….
Ale tylko formalnie. Sekret twórcy cesarstwa, a zarazem ciemniejsza strona przekształceń ustrojowych, których był autorem, polegały na tym, że wszystkie istotne instytucje zostały mu podporządkowane poprzez mniej lub bardziej nieformalne układy zależności. Ogromny autorytet w wojsku (tu kolosalne znaczenie miało to, że po serii wojen domowych ostatecznie tylko Oktawian mógł powoływać się na bycie dziedzicem Juliusza Cezara) dawał władzę nad kluczowymi prowincjami i największymi bogactwami państwa. System wyborczy funkcjonował pod dyktando cesarza – niby konsulowie wciąż byli najwyższymi urzędnikami państwowymi, ale ich nominacja stała się tylko formalnością – zatwierdzeniem faktycznego wyboru, którego dokonał August. Systematycznie czyszczony z elementów opozycyjnych senat powoli zmieniał się powoli w organ opiniodawczy bez realnej władzy. Czujność mieszkańców Rzymu, którzy za czasów republiki pilnowali, by nikt nie umniejszył ich praw, uśpiono słynnymi „chlebem i igrzyskami” – rozdawnictwo zboża i działalność państwa na polu rozrywki stały się kluczowym elementem programu władz, oraz zapewnieniami, że August chroni plebs przed uciskiem możnych.
Fascynujące jest to, że tak bezprecedensową pozycję władzę August zdobył bez istotnych korekt ustrojowych. Co najwyżej skupił w swoim ręku niektóre urzędy i godności, które dawały mu kontrolę nad życiem publicznym w Rzymie. Ale nawet te urzędy nie były mu potrzebne do dzierżenia pełni władzy – przecież August był tylko jednym z konsulów i to nawet nie przez cały czas. Każde z dodatkowych uprawnień, które przejął, dało się uzasadnić jakimś ustrojowym precedensem z przeszłości. Przekształcenie republiki w cesarstwo nie nastąpiło w jednym konkretnym dniu – był to ciągły proces konsolidacji władzy i zawiązywania kolejnych nieformalnych nitek zależności na palcach dłoni Oktawiana Augusta – by na koniec każda instytucja państwa poruszała się zgodnie z jego wolą. Na koniec tego procesu siła oddziaływania Augusta na państwo była tak wielka, że on nawet nie musiał podejmować jakichkolwiek kroków, by wymusić określone zachowanie urzędników państwa. Wystarczyło, że powiedział, jakie jest jego zdanie w danej kwestii. Jak napisał historyk Ronald Syme, August nie musiał łamać prawa. Po prostu sprawił, że cały ustrój stał się mu uległy.
Ktoś mógłby zapytać, co w tym złego, skoro państwo funkcjonowało świetnie? Pamiętajmy, że system stworzony przez Augusta skrywał mroczne tajemnice. Choć państwo gospodarczo kwitło, w praktyce tylko osoby powiązane rodzinnie lub towarzysko z Augustem miały dostęp do jakichkolwiek urzędów i godności. A że w tamtych czasach władza była źródłem bogactwa, nic dziwnego, że przez cały okres panowania Augusta doszło do faktycznej wymiany elity państwa. Wpływy i wprost niewyobrażalne bogactwo stały się udziałem najbliższych cesarza, a klan julijsko-klaudyjski pewnie aspiruje do miana najpotężniejszej rodziny wszechczasów. August zazdrośnie strzegł swej nieformalnej władzy i pilnował, by nie wymknęła mu się z rąk. By zagwarantować rodzinie jej utrzymanie po jego śmierci, w polityce dynastycznej nie wahał się posługiwać swymi bliskimi jak marionetkami. Cały aparat władzy został podporządkowany strzeżeniu pozycji cesarza. To za jego panowania przeobrażono przestępstwo „obrazy majestatu” (tzw. crimen laesae maiestatis), które odtąd praktycznie dowolnie mógł stosować przeciwko swoim przeciwnikom każdy kolejny władca. To za panowania Augusta sztuka została podporządkowana państwu: używając pośredników (np. Mecenasa) August sponsorował twórców sławiących wielkość państwa pod jego rządami – na przykład Wergiliusza czy Horacego, a równocześnie skazywał na potępienie artystów „niepokornych” – na przykład Owidiusza, którego „Szuka kochania” przesycona jest subtelnymi aluzjami politycznymi. Państwowa propaganda zatarła wspomnienie niewygodnych, krwawych okoliczności dojścia Oktawiana Augusta do władzy, by żaden cień nie mącił obrazu „odnowiciela Rzymu”.
Najważniejsze jednak, że stworzony przez Augusta system skrojony był wyłącznie pod niego – pod jego talent i umiejętności polityczne. Gdy po przeszło 40 latach panowania August zmarł, jego następcy nie stanęli na wysokości zadania, a wszystkie dysfunkcje systemu cesarskiego się nasiliły: dyktatura przysłonięta maską „oświeconej monarchii” zaczęła niebezpiecznie dryfować w kierunku brutalnej despotii. Nie minęło wiele czasu i walki o władzę obnażyły brzydką prawdę, że absolutną władzę w Rzymie sprawuje wojskowa junta narzucająca kolejnych imperatorów. Raz władców powoływała gwardia pretoriańska, a raz legiony. Władcą coraz częściej zostawał ten, kto obiecał wojskowym wyższą polityczną łapówkę z publicznych pieniędzy. Ewentualne konflikty zaczęły rozstrzygać wojny domowe. Podstawowa zaleta władzy cesarskiej – element stabilizujący – przestał odgrywać jakąkolwiek rolę.
Gdy upadały kolejne zasady republikańskiego systemu władzy, a coraz większy jej zakres skupiał w swym ręku Oktawian August, Rzymianie jeszcze nie widzieli, że Rzym, jaki znali, definitywnie odchodzi w przeszłość. Ciągle łudzili się, że wszystko zostaje po staremu, i tylko ktoś wreszcie zaprowadził porządek. Ale gdy August umierał, rozumieli już, że państwo uległo nieodwracalnemu przekształceniu. I nie zawsze w kierunku przez nich pożądanym. O tym jak bardzo – przekonali się dopiero wiele lat później, gdy władzę skrojoną pod Augusta przejęły jednostki zdeprawowane.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Centaur z upolowanym dzikiem. Marmurowa rzeźba datowana jest na I wiek n.e. Obiekt odkryto w Oplontis. Artefakt znajduje się w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Freski rzymskie ukazujące nadmorskie wille. Obiekty datowane na I wiek n.e.; odkryte w Pompejach. Artefakt znajduje się w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Rzymskie naczynie z erotyczną sceną. Obiekt wykonano z brązu i odkryto w Pompejach. Datowane na I wiek n.e. Artefakt znajduje się w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/