Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
W środkowej Italii natrafiono na wykonane z brązu uszy
W środkowej Italii, niedaleko wsi San Casciano dei Bagni odkryto nietypowe znaleziska na terenie byłego etruskiego basenu zasilanego gorącymi źródłami. Wśród odkrytych artefaktów są wykonane z brązu uszy, które antyczni Rzymianie wrzucali – jak twierdzą badacze – aby poprosić bogów o wysłuchanie ich błagań. Wśród znalezisk są także rzeźby ukazujące części ciała, np. fallusa, łono, piersi, nogę czy ramię.
Na miejscu natrafiono także na liczne pozostałości po fontannach, statuach, ołtarzach i innych, które dedykowano Apollo, Izydzie czy bogini Fortuna Primigenia.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Marcja, czyli jak jedna cudzołożnica uratowała chrześcijan
Reskrypt wydany przez cesarza Marka Aureliusza w 176 r. zakazujący wyznawania obcych religii, potwierdził prześladowania chrześcijan. Do największego nasilenia prześladowań w owym okresie dochodzi w 177 roku w Lugdunum, gdzie zginął biskup Potejnos, mający ponad 90 lat. W samym Rzymie męczeńską śmierć poniósł święty Justyn.
Jednak dzięki Marcji, kochance syna Marka Aureliusza, nie były one kontynuowane w późniejszym czasie – za panowania Kommodusa.
Z Żywotu św. Apolloniusza Męczennika:
Po śmierci cesarza Marka Aureliusza, który chrześcijan okrutnie prześladował, miał Kościół Święty 12 lat spokoju, albowiem Kommodus, syn jego i następca, jakkolwiek był złym człowiekiem i księciem krwi chciwym, jednakże chrześcijan ochraniał; skłaniała go zaś do tego nałożnica jego, imieniem Marcya. Nie była wprawdzie chrześcijanką, ale szanowała nauki chrześcijan i podziwiała ich wierność, stałość oraz posłuszeństwo dla władzy, jakie chrześcijaństwo wyznawcom swym zawsze zalecało.
Jej wychowawcą był eunuch Hiacynt, który w rzymskiej gminie chrześcijańskiej był kapłanem i członkiem rady kapłańskiej „papieża” Eleuteriusza i jego następcy Wiktora I.
Pod wpływem prezbitera Hiacynta Marcja nabrała bardzo przychylnego stosunku do chrześcijan, choć ze źródeł wynika, że nie przyjęła chrztu. Przekonała ona władcę, by zaniechał prześladowań chrześcijan. Następnie wezwała Wiktora (obecnego papieża) do stawienia się w pałacu cesarskim, aby ten przedstawił jej listę chrześcijan, którzy zostali skazani na ciężkie roboty w kopalniach w Sardynii. Po rozmowie z Kommodusem wysłała posłańca do Sardynii z cesarskim rozkazem zwolnienia chrześcijan i zwrócenia im wolności.
Sytuacja chrześcijan stała się na tyle dobra, że pozwolono im podjąć prace w aparacie państwowym. Według Ireneusza z Lyonu kilku chrześcijan zatrudniono jako urzędników w sądzie cesarskim. Nawet po śmierci Kommodusa, za cesarza Septymiusza Sewera, chrześcijanie nie doznawali ucisku, a święty Wiktor prawdopodobnie jako pierwszy papież zmarł śmiercią naturalną.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Lagotto romagnolo – rasa psa, która towarzyszyła Rzymianom?
Istnieje pogląd, że cywilizacja rzymska jest kontynuacją cywilizacji etruskiej. Z tego poglądu, oraz z historii rasy lagotto romagnolo2, można wyprowadzić wniosek, że przodkowie dzisiejszych poszukiwaczy trufli towarzyszyli już starożytnym Rzymianom.
Psy, które wyglądem bardzo przypominają współczesne lagotto romagnolo można dostrzec w scenach polowań i połowów przedstawionych w rysunkach znalezionych w etruskim mieście Spina (w pobliżu dzisiejszej Ferrary).
Badacze historii rasy znajdują dowody na istnienie psów w typie lagotto romagnolo także w czasach rzymskich, już po epoce cywilizacji etruskiej. Występowały one głównie wzdłuż wschodniego wybrzeża półwyspu włoskiego, od Rawenny na południe, przez Comacchio, na nizinach Wenecji, na północ do przylądka Friuli i Istrii.
Cechy tych psów: wielkość, budowa, wytrwałość, uwielbienie wody i pływania, gęsta i kręcona sierść – dały nie tylko nazwę rasy (w lokalnym dialekcie Romagna, słowo „lagot” oznaczało „włochatego psa wodnego”), ale też były powodem dla ich pierwotnego przeznaczenia: aportowania upolowanego ptactwa z wody.
Jest bardzo prawdopodobne, że na wystawnych ucztach w willach senatorów lub podczas podróży cesarza wraz z dworem po Istrii, serwowano kaczki i łyski, które podczas polowań dzielnie przynosiły te „wełniane” psy.
Wiele wieków później, z powodu osuszenia bagien w regionie Emilia Romagna, potomkowie tych etruskich psów zostały przekwalifikowane z aporterów na poszukiwaczy trufli i w tej roli odnajdują się doskonale w naszych współczesnych czasach.
Czy to właśnie psy lagotto romagnolo są najbliższymi człowiekowi, żywymi łącznikami czasów rzymskich ze współczesnością?
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Rzymski kubek z terakoty ukazujący jelenia w galopie. Obiekt datowany na początek III wieku n.e.; znajduje się obecnie w The Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Korzenie Nerona, czyli krwawe rozgrywki Agrypiny Młodszej i Gnejusza Domicjusza
Agrypina Młodsza zasłynęła m.in. jako matka Nerona. Była córką Germanika – znakomitego wodza rzymskiego i Agrypiny Starszej. Urodziła się w około 16 roku n.e. w mieście położonym nad Renem. Mężem, którego poślubiła w wieku 13 lat, został Gnejusz Domicjusz Ahenobarbus.
Mimo, iż wywodził się ze znakomitego rzymskiego rodu, nie można nazwać go człowiekiem uroczym. Swetoniusz opisał, że życie Gnejusza było „pod każdym względem godne potępienia”, a wśród jego złych czynów wymieniał m.in. przejechanie dziecka w osadzie przy drodze Alpijskiej, wydłubanie oka podczas sprzeczki swojemu przeciwnikowi, brak zapłaty za przedmioty kupione na licytacji, a nawet to, że jako pretor nie wypłacił nagród podczas zawodów zaprzęgów. W 37 roku na świat przyszedł ich jedyny syn– Lucjusz Domicjusz Ahenobarbus, którego historia zapamiętała jako cesarza Nerona.
Po narodzinach syna, Gnejusz odpowiedział, że „z takiego związku, jak jego i Agrypiny, mogło przyjść na świat tylko coś bardzo nikczemnego i zgubnego dla państwa”. Gnejusz Domicjusz Ahenobarbus został oskarżony pod koniec panowania cesarza Tyberiusza o obrazę majestatu i cudzołóstwo ze swoją siostrą Lepidą, jednak unikną kary ze względu na śmierć Tyberiusza. Gnejusz Domicjusz zmarł w 40. roku, a dwudziestopięcioletnia Agrypina została wdową. Zdecydowała się wyjść ponownie za mąż – za Pasjenusa Kryspusa, jednak stwierdziła, że nie jest to małżeństwo, które zaspokaja jej ambicje oraz zapewni godziwą przyszłość jej synowi. Kryspus zmarł w 47 r. Agrypina poślubiła Klaudiusza w 49 roku.
Okres po ślubie Agrypiny z Klaudiuszem Tacyt opisywał:
Odtąd przybrało państwo inną postać: wszystko słuchało kobiety, która z państwem rzymskim nie igrała wśród kaprysów jak Messalina, lecz zaprowadziła ścisłą i jakby męską niewolę; publicznie występowała z powagą, a częściej z dumą; w domu nie było żadnych bezwstydów, chyba że tego interes jej władzy wymagał. Niezmierna jej żądza złota tym była upozorowana, że jakoby się podpory dla rządów szukało.
– Tacyt, Roczniki, XII.7
Neron odnosił się z szacunkiem do matki. Ona jednak nie poprzestawała na pozorach. Chciała władzy rzeczywistej i rozmaitymi sposobami niemal ją osiągnęła. Wydawała pośrednio wyroki śmierci na osoby jej niewygodne, miała nadzór nad finansami imperium. Niektóre serie monet wypuszczone w początkach rządów Nerona ukazywały jej pozycję w państwie.
Naraziła się w pewien sposób synowi sprzeciwiając się deklaracji senatu uchylającej honoraria adwokackie oraz urządzanie igrzysk przez kwestorów. Same te sprawy były jej obojętne, wystąpiła jednak jako wdowa nie pozwalająca na naruszenie dzieł męża.
Potem wybuchł skandal w pałacu; Neron, zdecydował się przenieść matkę poza Palatyn. Agrypina zaczęła mu przeszkadzać: kiedy nie chciał stosować się do jej poleceń, matka groziła, że pomoże Brytanikowi odzyskać tron. Jednocześnie Agrypina krytykowała odsunięcie przez Nerona Oktawii i wzięcie jako kochanki Akte. Z tego też powodu cesarz zdecydował się na zamordowanie przyszywanego brata.
Jak podaje Swetoniusz:
Brytanika otruł zarówno z zazdrości o głos, który Brytanik miał milszy w brzmieniu, jak ze strachu, aby kiedyś nie wyprzedził go łaskach u ludu dzięki dobrej pamięci, jaką pozostawił po sobie jego ojciec.
– Swetoniusz, Neron, 33
Oddalony od matki – Agrypiny Młodszej – Neron, znalazł sobie nową przyjaciółkę. Była nią Sabina Poppea, której ojcem był Tytus Oliliusz. Jak podają nam źródła, to właśnie Poppea przyczyniła się do dwóch potwornych zbrodni Nerona – matkobójstwa i żonobójstwa. Decyzję Nerona o zabiciu matki przyśpieszył także jego strach, że matka może odebrać mu tron przygotowując zamach stanu. Te obawy i podejrzenia podzielali także doradcy cesarza, Burrusa i Seneki.
Swetoniusz donosi, że Neron trzykrotnie próbował otruć matkę, a następnie – zamordować we śnie, o czym donieśli kobiecie zaufani słudzy. Wreszcie zdecydował – pod pozorem pogodzenia się – zaprosić ją na uczczenie Kwinkwatrów, a po uroczystościach ofiarował matce uszkodzony statek. Liczył, że podczas powrotu Agrypina roztrzaska się. Na nic się jednak to nie zdało, bo kobieta wraz ze służącą wydostały się z tonącego statku i bezpiecznie dotarły na ląd, Neron wysłał więc zabójców do domu, w którym odpoczywała.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jednym z mitów założycielskich narodu Rumunów jest jego pochodzenie bezpośrednio od podbitych przez Rzymian w I wieku n.e. Daków. Na ile jest to prawda – alternatywną teorią jest pochodzenie Wołochów, przodków Rumunów, od romańsko-języcznych społeczności z terenów dzisiejszej Albanii, którzy przed tureckim zagrożeniem uciekli na północ, w Karpaty (uczestnicząc w etnogenezie naszych Bojków, Łemków i Hucułów) i na naddunajskie niziny – niech rozstrzygają sobie specjaliści lingwiści czy genetycy. Fakt jest taki, że do dziś tylko w Rumunii przyjść może do głowy rodzicom dać dziecku na imię Decebal, Hadrian, Trajan czy Owidiusz (słynny poeta pochowany jest przecież w nadczarnomorskiej Konstancy).
Będąc w Rumunii, poza zabytkami z czasów rzymskiej Dacji można natknąć się na jeszcze jeden – prawdopodobny – ślad rzymskiej obecności w tym rejonie Europy. Do poszukiwań go nie trzeba jednak wykrywaczy metali, georadarów i łopat – wystarczy restauracja serwująca najsłynniejsze rumuńskie danie, znane obecnie nie tylko w dawnej Dacji, ale i na terenie Panonii, Mezji czy Tracji (oraz w naszej Małopolsce) – mamałygę.
Nazwa nie brzmi rzymsko, pierwsze wzmianki o niej pochodzą ze Średniowiecza (do Małopolski przynieśli ją prawdopodobnie wołoscy pasterze – bądź jest efektem późniejszych wpływów austro-węgierskich), ale jest niemal dokładnie tym samym, czym włoska polenta, wywodząca swą nazwę z łacińskiej pollenta: kaszka (dziś najczęściej kukurydziana), gotowana w mleku rozcieńczonym wodą na jednolitą papkę.
Straciliśmy przez te setki lat najważniejszą rzymską przyprawę – garum (wróciło do Europy wraz z dalekowschodnimi fermentowanymi sosami rybnymi), czy tradycję fast-foodu ulicznego (amerykanizacja stylu życia sprawia, że znów możemy korzystać z barów szybkiej obsługi), a pollenta przetrwała. Nie był to rzymski wynalazek. Potrawę tą jedzono w całym Śródziemnomorzu. Pliniusz Starszy, nim zginął u stóp Wezuwiusza, pisał o wielkiej popularności tej potrawy w jego czasach, lecz przodkom pisarza nieznanej. Jak owe danie przygotowywano? Niezastąpiony Apicjusz pisze o tym. Z kasz wszelakich. Kukurydzianej oczywiście nie znano, ale była prażona kasza jęczmienna, było proso, siemię lniane i wciąż popularne w śródziemnomorskiej kuchni nasiona kolendry (i oczywiście sól). Pliniusz był bogatym człowiekiem, stąd może te różnorodne składniki – ale najważniejszy był oczywiście prażony i tłuczony bądź grubo mielony jęczmień. Wszystko to smażono, ucierano i zalewano wodą. I redukowano.
Pliniusz zaznacza w swoich dziełach, że Grecy w nieco inny niż Rzymianie przygotowywali potrawę. Na przykład słodowali jęczmień – grecka wersja polenty była więc słodsza niż italska, i rzadziej zawierała proso.
Dzisiejsza włoska polenta przez setki lat nieco się spauperyzowała – w czasach głodu i nieurodzaju mąki oraz kasze ze zbóż zastąpiono chociażby mąką kasztanową – a dziś, jak w mamałydze, używana jest kukurydza. I podobnie jak jej bałkański odpowiednik została, z racji łatwości w przygotowaniu i taniości, potrawą biedniejszych warstw społecznych.
Pozostaje też pytanie czy mamałyga i polenta muszą być kulinarnym potomkiem pollenty. Niekoniecznie – obie te znane w Średniowieczu potrawy mogły powstać całkowicie od nowa, jako, że nie są skomplikowane. Niemniej skoro spożywane są tam, gdzie dwa tysiące lat temu pollenta, mogą być rzeczywistym rzymskim wkładem w kulturę kulinarną Włoch, Rumunii, Węgier czy Bułgarii. Temat musieliby zbadać historycy sztuki kulinarnej.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Rzymski fresk ukazujący półnagą kobietę. Obiekt odkryty w I wieku n.e., w Pompejach. Artefakt znajduje się w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Neapolu.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Relief ukazujący sprzedawcę warzyw (m.in. kapustę, czosnek czy szparagi) z Ostii. Rzymska płaskorzeźba datowana jest na II wiek n.e.. Artefakt znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Ostii (Italia).
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/