Cześć, czy wąchał ktoś z Was Seufi od marki YAS? Chciałbym poznać opinie innych na jego temat, ponieważ w internecie jest tego mało.
Sam go mam i uważam, że jest naprawdę trudny, trzeba go zrozumieć. Zastanawia mnie też, czy faktycznie jest tam naturalny oud, jak deklaruje dystrybutor.
Nazwa "seufi" odnosi się do tych małych strzępków prawdziwego drewna agarowego, które wyglądają jak ostrza noży. Trudno określić pochodzenie, ale jak najbardziej jest to prawdziwa rzecz.
Nigdy nie udało mi się powąchać Seufi od Yas. Wiedząc, że co oud, to smród, chciałbym sprawdzić, zgadnąć, skąd pochodzi ten komkretny składnik. Choć też domyślam się, że są to ścinki z Hindi Oud. Chętnie odkupię od Ciebie trochę, jeśli uważasz, że masz za dużo Czy mógłbyś opisać, jak go odbierasz, co tam wyczuwasz?
@dziadekmarian Ja znalazłem taka informacje od Rising Phoenix
Olejki Seufi są produkowane wyłącznie z agaru drzewnego znajdującego się w gałęziach. Wielu nie zdaje sobie z tego sprawy, ale różne części drzewa, a także różne rodzaje infekcji, wszystkie mogą mieć charakterystyczne cechy zapachowe. Olejki Seufi są podstawą smaków Zatoki Perskiej, ale jak możesz sobie wyobrazić, ilość sprzedawanych olejków w porównaniu z liczbą gałęzi do destylacji... będziesz miał szczęście, jeśli „Seufi Oud” na rynku masowym będzie zawierał 3-5% prawdziwego Seufi. Nawet ten niewielki procent może nadać olejkowi charakterystyczny smak, który sprawi, że miłośnicy hindi oudów zaczną się ślinić.
@panKamil na perfuforum w wątku ogólnym o Yas jest wspomniane o tym aromacie . Czytałeś?
@dziadekmarian @Grzesinek Tak, już czytałem wpisy na perfuforum.
Właścicielka sklepu Sense Dubai podaje informacje, że jest tam hinduski i kambodżański oud. Co do nazwy Seufi to ma bardzo ciekawe znaczenie, nie miałem o nim pojęcia, ale myślę, że w przypadku tych perfum nie ma co się nią sugerować bo u każdego producenta może oznaczać coś innego, lub być po prostu nazwą
A jak to pachnie? Otwarcie to uderzenie z piąchy w nos dyfuzyjnymi, animalnymi nutami, w towarzystwie dymu, czegoś wilgotnego, jak obornik, siano, a nawet sierść zwierza.
Po otwarciu zapach zmienia proporcje i przez cały czas pozostaje animalny, ale już w inny sposób. Ciekawa jest ta sierść, którą czułem też w innej kompozycji oudowej i nie wiem z czego to wynika, może z molekuł, a może to właśnie jest oud? Dochodzą ostrawe przyprawy, cały czas jest dym, dużo nut drzewnych, na końcu coraz bardziej przebija się drzewo sandałowe ale w żadnym wypadku słodkie, conajwyżej delikatne muśnięcie, ponieważ cała kompozycja jest wytrawna. To nie pachnie jak perfumy, bardzo naturalny zapach, wychodzi tam nawet coś takiego kwaśnego - siano, wilgoć, ziemia, stajnia. No i cały czas czuć to zwierzęce "coś" najbliższe skojarzenia to sierść, ciało, może to skóra, która też w jakiś sposób się odzywa.
Wydajny jest to zapach, wystarczyło ćwierć strzała, żeby osoba wchodząca do pokoju ze skrzywioną miną spytała się, czy znowu coś wędzę (chodzilo o kadzidło) Boję się z nim wychodzić do ludzi.
Nie planuję odlewać, chciałbym zostawić dla siebie, co najwyżej w przyszłości sprzedać jeśli mi się odwidzi.
Trwałość: 8/10 Podczas mojego testu perfumy były wyczuwalne przynajmniej 9h.
Projekcja: 6,5/10 Dobry poziom, ok. 4-5h bardzo dobrej, lecz nie męczącej projekcji.
Zapach: 7,5/10 Wanilia i tytoń, po prostu tyle i aż tyle. Bardzo dobry zapach, niestety nie mam porównania z TF. Należy podkreślić, że raczej nie są to perfumy uniwersalne czy codzienne. Natomiast jest to bardzo fajna opcja na wieczorne wyjście na spotkanie, mniej lub bardziej formalne. Klimaty jesienno-zimowe bardzo sprzyjają odbiorowi, wtedy można pokusić się o częstsze stosowanie, natomiast nie widzę problemów w aplikowaniu go przez cały rok w sytuacjach o których wspomniałem.
Cena/jakość: 8/10
Cena: 139 zł w sklepie perfun.pl, którego właścicielem jest tomaszek @isgorath . Jak do niego dobrze zagadacie, to dostaniecie zniżkę 10-15% .
Test wykonany podczas mojego dnia roboczego - nie psikałem się jakoś mega mocno. Po aplikacji "globala" na pewno parametry się mocno poprawią, szczególnie w kwestii projekcji. Trwałość na bardzo dobrym poziomie, na mnie był wyczuwalny po 9h. Atomizer rozprowadza perfumy kierunkowo, celując w konkretne miejsce. Bardzo estetyczna, ciesząca oko butelka oraz opakowanie, choć pozostawiam pod rozwagę kwestie naśladowania TF. Trzeba zaznaczyć, że zapach doskonale pasuje do okresu jesienno-zimowego, zaaplikowany wieczorem na pewno da się we znaki osobom przebywającym w pobliżu. Kwestią dyskusyjną jest legendarna otoczka oryginalnego Tobacco Vanille. Według zagranicznych recenzji z Reddita i Youtube, Tobacco Touch jest zapachem w około 80-90% odpowiadającym TV. Czytając opinię na jego temat, w głowie urodził mi się obraz idealnych perfum, które stanowią wzorzec pewnego kanonu. Otóż w moim odczuciu tak nie jest. Zapach jest bardzo ciekawy, intrygujący, a nawet pociągający. Ma się wrażenie obcowania z czymś oryginalnym i pociągającym, natomiast nie powiedziałbym, że jest to święty graal, lecz po prostu ciekawa opcja warta uwagi dla perfumomaniaków. Ostatecznie jestem bardzo zadowolony z zakupu, moje oczekiwania nie zostały zawiedzione. Pragnę podkreślić, że kupując nie miałem na celu nabycia idealnej kopii TF (którego notabene nawet nie miałem okazji powąchać) lecz po prostu tytoniowca, którego nie miałem w swojej kolekcji.
@pk1bgt w przeciągu ostatnich 3 miesięcy obcowałem z TF TV, po czym stwierdzam, że podobieństwo jest na poziomie niewyczuwalnym dla przeciętnego człowieka. Moim zdaniem 90%. I nie mówię tego żeby usprawiedliwić mój wybór, bo wiele arabskich tworów mogę zmasakrować, natomiast Maison Alhabra Tobacco Touch broni się wyśmienicie.
@Zielczan @Qtafonix @Krystyna337 nie sposób nie zauważyć inspiracji TF, o czym wspomniałem w recenzji. Natomiast dokonując zakupu kierowałem się chęcią nabycia określonego zapachu, a nie podróby TV, i ostatecznie jestem zadowolony. Niedługo wleci recenzja Maison Alhambra Porto Neroli.
Pachnie to jak pranie wywieszone przy domkach wypoczynkowych w iglastym lesie. To w zasadzie tyle i może aż tyle? Trochę trudno mi sobie wyobrazić sobie, żebym to nosił na spotkania, ale jako taki świeżak do podbicia endorfin jak najbardziej.
Lattafa Eternal Oud (dostałem psikniętą kartkę jako bonusik, ale i tak zrecenzuję)
Jeśli butelka jest na tyle odjechana, jak to wygląda na zdjęciach, to w takim razie zazdroszczę czegoś takiego na półce.
A co do zapachu: słodki oud, świdrujący nieco w nosie, z takim waniliowym podkreśleniem. Nic nadzwyczajnego, chociaż jest to bardzo solidnie zrobiona kompozycja.
OK, hear me out: świetny zapach. Naprawdę świetny. Grejfrut, fiołek (będę się upierał wbrew Fragrze, że jest tam fiołek), skóra. Delikatniejszy i spokojniejszy kuzyn Fahrenheita i CK Men, a jednocześnie lekki i świeży. Fantastyczna, bardzo dobrze zrobiona kompozycja.
Bardzo się cieszę, że mam dostałem tutaj aż 20 ml, bo zapach, szczególnie patrząc na cenę, wypi3rdala z butów. Dostajemy zapach bardzo drzewny z soczystym liściem figi. Bardzo męski, zadziornie świdrujący w nosie, ale przy tym jednak mimo wszystko świetnie skomponowany i bardzo, bardzo naturalny. Najbliższe skojarzenie: wysokiej jakości tabaka.
Szczerze mówiąc największy zawód ze wszystkich zapachów. Spodziewałem się słonego, glonowego zapachu dającego realistyczny obraz morza, a dostałem... takiego zwyczajnego świeżaczka. Coś w stronę Azzaro Chrome Aqua czy EDP - bardzo przyjemna kompozycja, zgoda, ale to nic ciekawego. Dam mu jeszcze szansę na globala, zobaczymy, czy rozwinie skrzydła.
O, mimo tego, że znowu mówimy znowu o świeżaku, to mimo wszystko jest ciekawiej... a jest to bardzo dostojny, elegancki i ubrany w biały garnitur (albo przynajmniej w białe, drogie polo) świeżak. Cytrusy, zielone jabłko, z odrobinę korzennym podkreśleniem. Zapach mimo wszystko bardzo syntentyczny (kompozycje Hugo Bossa mnie już do tego zdążyły przyzwyczaić), ale przyjemny.
Tyle postów widziałem o tym zapachu, czy to na Wykopie, czy to na Youtubie, czy gdziekolwiek indziej. Czy warte tego całego hype'u? Niespecjalnie. Strasznie to syntetyczne i zajeżdża mi niestety toaletowo. Trudno mi wydobyć tutaj jakiekolwiek konkretne nuty, bo zapach jest na tyle sztuczny. Ja tam jestem rozczarowany.
Czy jak powiem, że po raz kolejny Bentley pozytywnie mnie zaskoczył (dobra, strzelam, że i za tym zapachem pewnie stało Lalique) to wyjdę na fanboya? Dostajemy po raz kolejny za fajną cenę świetny zapach. Prawda, nie jest on jakiś wyjątkowo oryginalny, ale jest zwyczajnie bardzo, bardzo przyzwoity. Drzewne nuty zmieszane z tonkową słodyczą i piżmem dają nam tu męski, dostojny zapach, który wyobrażam sobie w bardzo wielu okazjach.
Kolejny odjechany flakon, kolejny raz Lattafa. Otwarciem się przeraziłem, bo było wręcz karmelkowo (cukierkowo, nie: karmelowo) słodko, ale po 2-3 minutach zapach zaczyna się układać i wyłania się nam prawdziwy koncert: pojawia się kardamon, kminek, nuty drzewne, ziołowość podobna do Jaegermeistera, wszystko podkreślone słodkim, kremowym akcentem, trochę waniliowym, ale mam wrażenie, że mój nos jest zbyt prosty, żeby to wyartykułować.
Kolejny Rammstein, ale ten jest ciekawy. I to bardzo ciekawy. Jest dym, jest olibanum i/lub labdanum (albo jeszcze inne żywice, których nie jestem w stanie określić i drzewo sandałowe... ale wiecie, nie z cyklu delikatny akord drzewny, tylko wjazd "na pełnej", świdrujący nos zapach. Świetna, mroczna kompozycja, chociaż jest dość trudna i nie każdemu się to spodoba.
To tyle. Nos mnie już boli, starczy na dzisiaj.
Pozdrawiam cieplutko i pozdrawiam @loopie jeszcze raz.
@prodigium perfumy muszą dawać w pierwszej kolejności satysfakcję mi, więc lipa. Ja tam wolę w tych pieniądzach i dość podobnych klimatach dużo bardziej Nauticę