Różowe okulary nostalgii z grubymi szkłami -27 dioptrii - tak szukam sobie czegoś starego coby na fali nostalgii popłynąć i na starych dyskach odkopałem tego b-boya i wsiąkłem na parę odcinków
kurde jak się to za młodu oglądało, kurde jakie to było złe i źle się zestarzało, ale i tak ma honorowy gleit "tak złe, że aż dobre" plus kooperacje z TV Australia uroczo wychodziły, jednak te sentymenty są straszną rzeczą, guilty pleasure mocno
"Kuffs" [1992] - akcja, komedia, miłość, wybuchy, strzelaniny i pościgi, a wszystko przyprawione one-linerami zgodne ze sztuką i bogatymi tradycjami "taniej sensacji" z początków lat 90' [niestety ku mojemu wielkiemu smutku i ubolewaniu film sklasyfikowany jako PG-13 :< ] "Kuffs" specjalnie nie wyróżnia się na tle innych produkcji tego typu i zdecydowanie nie jest to "Zabójcza broń" jednak mam do niego wielki sentyment, bo "Kuffs" był pierwszym filmem, w którym zerknąłem się z zjawiskiem "burzenia czwartej ściany" i muszę powiedzieć, że zrobiło to na mnie wielkie wrażenie.
co jest fajne w tym filmie?
Christian Slater i Milla Jovovich gdy byli jeszcze młodzi, piękni i uroczy
kapsuła czasu jeżeli chodzi akcje-komedio-sensacje z tego okresu - mamy tam chyba wszystkie zagrywki, patenty i cliché jakich by się można było spodziewać po takim filmie a i tak ogląda się go przyjemnie
Piąty element [1997] - mój ulubiony film Luca Bessona i chyba jego najbardziej udane podejście do tematyki S/F, film któremu nie dawano wielkich szans na sukces, a część obsady obawiała się, że może być gwoździem do trumny ich kariery aktorskiej lub szczerze go nie znosiło. Wizualna kreacja świata to zasługa panów Jean-Claude Mézières i Moebiusa, jeżeli ktoś interesuje się komiksem europejskim, to wiele rzeczy, widocznych w filmie może wydać się znajomych. Mézières jest zresztą współautorem serii komiksów Valerian [i Laureline], z które były mocną inspiracją do filmu, jednak ich adaptacja z 2017 robiona również przez Bessona była wyjątkowo drętwa i nie polecam.
co było fajne w tym filmie:
niesamowity design świata i cała masa praktycznych efektów specjalnych, dzięki którym film zestarzał się godnie
Milla Jovovich w ikonicznej i kultowej strap dress
Mortal Kombat już był teraz pora na moją drugą miłość, jeżeli chodzi o mordobicia 2D - czyli ociekający zajebistością jeżeli chodzi lore świata i warstwę techniczną gry cykl "Street Fighter"
Street Fighter II The [animated] movie [1994] to jedyne słuszne podejście do ekranizacji tej gry i doskonały "entry level" dla kogoś kto chciałby poznać to uniwersum. Street Fighter The Movie [1995] z takimi nazwiskami w obsadzie jak Van Damme, Kylie Minogue czy nieodżałowany Raul Julia to wyjątkowo podły film [do którego i tak lubię wracać, głównie przez fakt, że to ostatni film Raula, oraz to, że kręcąc w Tajlandii ekipa i aktorzy byli mocno pod wpływem - ale to już skrajny przypadek "guilty pleasure"], Street Fighter: The Legend of Chun-Li [2009] to abominacja, która udowadnia, że da się zrobić gorszą adaptację niż ta z 1995 [gdyby ktoś się zastanawiał czy da się skopać coś tak miłego dla męskiego oka jak zmysłowy taniec dwóch niewiast, to tak, da się to skopać], co tam chciał zrobić z tematem Andrzej Bartkowiak i co tam w ogóle robił Robin Shou pozostaje zagadką.
Zostaje więc animacja, w której to Japończycy pokazali jak powinno się robić adaptację gry, żeby zachować jej klimat ... oczywiście nikt nie słuchał.
Co jest dobrego w tym filmie?
piękna animacja prosto z lat 90-tych, IMO najlepszego okresu jeżeli chodzi o anime
obowiązkowy fan service - czyli zgodnie z modą lat 90'tych "goła d⁎⁎a pod prysznicem" .... który został zresztą ocenzurowany w większości zachodnich dystrybucji filmu
fabuła i wiem że brzmi dziwnie, ale zrobić film z ciekawą historią, który bazuje na grze, która na pierwszym miejscu stawiała walki 1 na 1 to jednak trzeba umieć .... tylko trzeba pamiętać, że wszystkie brzydkie słowa zostały ocenzurowane w większości zachodnich dystrybucji filmu
sceny walki są zgodne z tym co postacie robią w grze ... no może dziwny punkt, ale doceniam fakt, że kanon został zachowany, a fani wychwycą masę ciosów przeniesionych z gry w animacje .... oczywiście krew i nadmierna przemoc została - tak zgadliście ocenzurowana w większości zachodnich dystrybucji filmu
walka Chun-Li i Vegi w rytnie "Virus" od KMFDM!1!!!oneoneeleven1!!! -podmiana OST to jedna z wielu zmian w większości zachodnich dystrybucji filmu ale w tym przypadku efekt jest przeepicki!
jakiś madlad wrzucił na tubę zacną wersję, bez większych ingerencji - jeżeli komuś nie przeszkadza beznadziejny US Dubbing to polecam i zachęcam do oglądania - ociera się o zatokę piratów, jednak oficjalnej dystrybucji u nas brak więc YARRR! i https://youtu.be/i8ju_10NkGY [usdub z tego okresu jest straszny i momo wszystko zachęcam do poszukiwań wersji JAP z dobrym subem]
Oj przepadł ten kto chciałby się uczyć hackowania z tego filmu - cudowny, techniczny bullshit w warstwie technologicznej, która straszliwie się zestarzała, gdy film ogląda się "po latach", straszna moda, która na szczęście minęła i piwniczaki-outsiderzy w roli coolkidsów - co mogło pójść nie tak? Film skazany na sukces po prostu. [i nigdy nie zrobili wymuszonej kontynuacji!]
co dobrego jest w tym filmie?
zadziorna Angelina Jolie at her prime!
Matthew Lillard jako Owsianka [Careal] - ukradł swoją kreacją ten film
Za 5 dni idę na długo oczekiwany urlop, z uwagi na to, że końcówka lata i początek jesieni to taki mój domyślny czas na nostalgie i inne sentymentalne tripy przez 5 dni będę wrzucał trailery ze śladową ilością komentarzy z filmów do których będę chciał na tym urlopie wrócić - wyjątkowo subiektywne zestawienie raczej mało ambitnego kina, ale z sentymentalnych powodów te filmy są dla mnie ważne.
no to jedziemy z koksem:
"Finish him!" [1 z 5]
na pierwszy ogień Mortal Kombat [1995]
Jaki ten film jest dobry! [tylko że nie! ale mojemu nastoletniemu ja to nie przeszkadzało]
Pamiętam perszy seans tego filmu i to jak bardzo wszystkie elementy tej adaptacji mi siadły. Nie jestem pewien czy film zestarzał się godnie, gdyż patrzę na niego przez grube okulary nostalgii ale z chęcią wracam i wcale nie przeszkadza mi że fabuła jest durnowata, CGI brzydkie, a większość aktorów gra "sztywno" [ale filmowych eye-candy, czyli pań Bridgette Wilson i Talisy Soto będę bronić jak Polacy Jasnej Góry!].
Z ważnych rzeczy które dał nam ten film:
w zasadzie debiut Robina Shou - doceniam tego aktora za wkład w choreografię scen walki zarówno do MK jak i paru innych filmów
Trevor Goddard dał Kano i jego późniejszym wersjom australijski akcent!
Mortal Kombat theme
Reptile Theme [fun fact ten utwór to "Control" i pochodzi z płyty Traci Lords "1000 Fires (1995)", a kim jest Traci Lords ... tą zagadkę rozwiązywać w trybie incognito :P]
ogólnie cały OST jest epicki, słuchałem go tak często, że kolejność piosenek mam wyrytą w newronach
po wielu podejściach udowodnił że da się zrobić przyzwoitą filmową adaptacje gry