@onpanopticon musiałem dwa razy przeczytać! czyli buntowałeś się wysublimowanym poprockiem? Co tam jeszcze było, George Michael w opozycji do punk rocka? xD (btw. piękny gust jak na dziecko wbrew rodzicowi )
Do kolejnej edycji wyborów Kąciku Melomana w kategorii 'jazz', proponuję płytę:
"A Love Supreme" Johna Coltrane'a
Kiedyś bodajże Santana powiedział, że B.B. King grał bluesa, Davis grał jazz, a Coltrane życie.
Ten cytat w zasadzie opisuje całą twórczość giganta saksofonu...
Wielu twierdzi, że Davis był największym jazzowym muzykiem chodzącym po ziemi, nie sposób się z tym nie zgodzić: liderował największy grupom, tworzył i rozwijał trendy, wprowadził jazz do mainstreamu..
Ale to Trane był najjaśniejszą (według mnie rzecz jasna) gwiazdą w jazzowej konstelacji. Może nie był tak dobry technicznie, ale wydmuchiwał przez instrument całą swoją duszę.
Album ubóstwiam, znam go na pamięć, ale nie słucham go często. Sporo mnie to kosztuje
Dobry album. Ja w 2009 pierwszy raz zakosztowałem muzyki alternatywnej, i to w Austrii.
Odpowiednikiem radia FM4 w Polsce była Czwórka, wtedy pod nazwą Radio Euro.
Codziennie prawie grał Kasabian. Akurat Underdog dusili najczęściej.
Reszta utworów na liście też ciekawa. Leciał kawałek za kawałkiem, i niemal co godzinę leciały nowe dla mnie kawałki, ciągłe odkrywanie wszystkiego na nowo.