@FodiJoster oni w ogóle nie nagrali złej płyty, no może "Licensed to Ill" brzmi nagorzej, no trąci myszką ta produkcja, ale mimo wszystko była to przełomowa płyta!
29 (sic!) lat temu, tego dnia Jamiroquai wypuścili na brytyjski rynek płytę "Travelling Without Moving".
I mimo, że jest to dla mnie kapela nr 1 od lat, nie jest to moja ulubiona ich płyta ("The Return Of The Space Cowboy"!).
Natomiast klip to 'Cosmic Girl' od szczeniaka budzi we mnie te same motoryzacyjne i muzyczne emocje. - ciarki, zazdrość, ekscytację...
Poza tym ten kawałek jest bezbłędny. Wszystko się tu zgadza, od rewelacyjnego intro Toby' Smitha, przez genialną linię basu Stu Zendera, po wspaniały i wpadający od razu w ucho refren, aż po 'bridge' z eksplodującym finałem.
Przy okazji śmierci Hindsa (trochę słabo to brzmi...), robię sobie rekonesans płyt Mastodona.
Kurde, straszna szkoda, że ta historia tak się skończyła, bo Brenta z jego charakterystycznym stylem gry na gitarze nikt nie zastąpi, a zespół już na pewno nie nagra tak ciekawych płyt.
Będę kontrowersyjny w opinii na temat ich albumów, ale ja sam stawiam na pierwszym miejscu "The Hunter", na drugim "Hushed And Grim" (kawałek poniżej), a ostatnie miejsce podium dla debiutu, gdzie dzikość i finezja wymieszały się w idealnych proporcjach.
Jazz to wolność, emocja, jazz to ta stukająca o podłogę stopa, noga, czasem całe ciało. Jazz to język, którym można porozumiewać się na każdej szerokości geograficznej. To miłość i nienawiść, to radość i ból. To nasza codzienność, ale też nasze marzenia i sny. Jazz to taniec, płacz i radość. Jazz to życie. Jazz to My... jak można nie kochać jazzu?!