#zwierzaczki #psy #zdrowie Koleżanki i koledzy dziś znowu będę pisac żeby namowic was do bacznego obserwowania swoich zwierzaków i reagowania gdy coś w ich zachowaniu odbiega od normy. Ci co znają moje wpisy wiedzą, że niedawno stracilismy ukochanego psa Maćka, który się czymś zatruł i jako że nie mial poczatkowo jakichs dramatycznych objawów (raz zwymiotowal, i byl troche bardziej ospały w ciagu dnia) a pogorszylo mu się dopiero w nocy gdy gabinety weterynaryjne były nieczynne to niestety nie udało nam sie go uratować. Po smierci Maciusia wzięliśmy dwa szczeniory, które rozwijaja sie zdrowo i wniosły dużo energii do naszego życia ale mielismy teoche moralniaka ze nie daliśmy domu jakiemus starszemu pieskowi, który moze ma małe wzanse na adopcje. Tym bardziej ze teraz tych psow jest multum i mase jest apeli o dawanie choćby domow tymczasowych bo tych psów przybywa. Jak zobaczyliśmy ogloszenie o znalezionym na drodze Leosiu to najpierw pomyslelismy o tymczasie ale mój niebieski stwoerdzil, ze po co się okłamywać jak weźmiemy na tymczas to i tak zostanie. I tak trafil do nas Leon. Kiedy zgarniali go z ulicy to wazyl zaledwie 5,5 kilo, u ludzi którzy go uratowali przytył w ciagu tygodnia 2 kg, kolejne dwa i pół przybral juz u nas. Pies siedmioletni, masakrycznie wyglodzony wiec sierść matowa, dużo spał co skaldalismy na jarb jego wieku i stanu w jakim go znaleziono. Ale Leos tez bardzo dużo pił i bardzo dużo sikał. Zdarzało mu sie nasikac w domu a jak podnosił lape na dworze to sikał bardzo dlugo. Moje pierwsze skojarzenia to nerki albo pęcherz, ewentualnie cukrzyca. Balismy sie szczegolnie ze moze miec przeziebiony pecherz bo z racji ostatnich mrozów odmrozil sobie tez rane po kastracji, która sie przez to gorzej goiła wiec wydawalo sie nam logoczne ze cos moze byc na rzeczy. Wiadomo chory pecherz to nic przyjemnego wiec wzielismy go od razu do weta zeby sie nie męczył. A u weta niespodzianka. Okazalo sie ze w moczy brak osadu, parametry nerkowe ok, wiec pęcherz i nerki w porzadku. Na usg wyszla powiększona wątroba co skierowalo uwage weterynarza w kierunku chorych nadnerczy więc dodatkowe badanie w kierunku choroby Cushinga tudziez Addisona. W poniedzialek weterynarz zrobil Leosiowi test hamowania deksametazonem i na wyniki mielismy czekac do dzis. Wczoraj kolo 20 weterynarz napisal mi wiadomosc ze zaprasza nas dzis na wizytę w sprawie Leosia, przed poludniem. Gabinet od 10 wiec dzis kolo wpół do 11 bylam na miejscu. Okazalo sie ze stan Leona to stan zagrażający życiu, ze moze on umrzec w kazdym momencie. Zdiagnozowana niedoczynność nadnerczy i niedoczynnosc tarczycy. Poziom kortyzolu chlopak mial 0,285 ug/dL, T4-0,01 ug/dL ft4- 0,116 ng/dL. Cud, że jeszcze żyje. A z zachowania - jest pogodny, wita nas w drzwiach, merda ogonkiem, chodzi za mną po domu. Wydawalo by się ze to zwykle zachowanie pieska w jego wieku po jego przejsciach. Tylko to picie i sikanie... Weterynarz dal mi główne zalecenia zaznaczyl ze stan jest poważny a o resztę dopytywalam sztuczną inteligencje Gemini. Jej odpowiedzi wkleje w komentach. Bo wyglada to na prawdę przerażająco, że przy takich malo niepokojących objawach tak blisko katastrofy bylismy.
Komentarze (4)
Jeszcze tylko sprostuje bo coś się nie zrozumialam z wetem. Leon miał test stymulacji ACTH, ktorym się różnicuje chyba nadczynosc i niedoczynnosc nadnerczy. Dopiero przy potwierdzonej nadczynnosci robi sie test hamowania deksametazonem.
Zaloguj się aby komentować


