Zmywanie ręczne to dramat technologiczny. Wprowadziłem stanowiskową instrukcję pracy i żona rzuca talerzami xD
Tomeczki, ale się odjebało xD Jako inżynier nie toleruję marnotrawstwa energii. Nie mamy w domu zmywarki (brak miejsca w obecnym layoucie kuchni), więc zmywanie to proces ręczny.
Patrzyłem jak żona zmywa i serce mnie bolało, zero sekwencji, losowy dobór detali, niepotrzebne cykle płukania. Wczoraj wieczorem jak poszła spać, wykleiłem nad zlewem instrukcję stanowiskową (SOP). Wszystko dokładnie opisane. Segregacja detali według gabarytów (od największych do najmniejszych). Kąpiel wstępna w roztworze o temperaturze 45 st.C (optymalna lepkość tłuszczu). Ruchy gąbki wyłącznie koliste z dociskiem ok. 2N (wyliczyłem, że to starczy do usunięcia osadu bez niszczenia powłoki matrycy.......znaczy się talerza).
Rano synek (8lvl) zaczął mierzyć mamie czas cyklu stoperem, bo go nauczyłem, że "czas to pieniądz". Żona tak się zagrzała, że teraz mamy "przestój na linii" xD A ja mam myć sam, dopóki nie "zoptymalizuję swojej głowy". Czy dążenie do standardów czystości i efektywności energetycznej proceów to naprawdę taki grzech? xD
#heheszki #pasta
