Zmieniłem ostatnio swoje podejście do siłowni. Zmniejszyłem ilość serii do 2 i widzę sporo lepszy progres niż wcześniej.


Wcześniej robiłem po 3 serie na ćwiczenie + jeśli mogłem na koniec jakiegoś drop seta. Ale powodowało to takie problemy, że ciężko było dobrze wyestymować ile powtórzeń mam zrobić na 1 serię, żeby miało to sens i żeby dotrwać do ostatniej. Dropsety na koniec trochę pomagały, ale to wszystko bardziej mnie wykańczało koniec końców niż moje mięśnie.


Od około 1.5 miesiąca lecę po 2 serie na ćwiczenie i benefity jakie mi to dało:

  • Mniej czasu na siłowni. Co też sprawia że łatwiej mi się za to zabrać.

  • Mogę wcisnąć więcej ćwiczeń, które są dobre/potrzebne, ale za nimi nie przepadam.

  • Łatwiej jest cisnąć dodatkowe powtórzenia, nawet jeśli jest ciężko pod koniec, bo wiem że jeszcze max jedna seria i zmieniamy ćwiczenie.

  • Poprzedni podpunkt wiąże się też z tym, że łatwiej doprowadzić do upadku mięśniowego. A jakby nie patrzeć to te ostatnie, najcięższe powtórzenia są istotne. Zamiast robić 1-2 serie na początku, żeby trochę zmęczyć mięsień, a dopiero przy 3, 4 serii lecieć do samego końca, mogę to robić już od samego początku, od pierwszej serii.

  • Tak jak pisałem na wstępnie, sporo lepszy proges. Chociaż z pewnością wynika to w jakimś stopniu z tego, że jest to innego rodzaju stymulant niż był poprzednio. Więc zostawmy to tak, że przy tych wszystkich benefitach, progres nie zwolnił.


Także jeśli nie próbowaliście nigdy takiego podejścia, a wieje wam nudą, albo chcecie obciąć czas na siłowni, to polecam. Wiadomo że są tacy, co uwielbiają siedzieć po 3-4h na siłowni (na mojej mordowni był ziomek co wychodził nawet po 5h), ale jeśli tak jak ja traktujecie to trochę jak narzędzie, środek do lepszej sylwetki, zdrowia itp i nie zawsze lubicie, nie zawsze wam się chce, to warto spróbować i zobaczyć, czy siądzie. Tylko ważne, już od pierwsze serii na 100%. Nic w rezerwie, albo minimum po ostatnim powtórzeniu, bo następna seria i tak będzie ostatnia. A stymulant idzie głównie od tych ostatnich najcięższych powtórzeń.


#hejtokoksy

Komentarze (3)

@MJB serie wstepne, z dala od upadku miesniowego nie licza sie do objetosci treningowej, co nie znaczy, ze nie warto ich robic - pomagaja one zrekrutowac jednostki motoryczne i oswajaja uklad nerwowy z ciezarem, co pozwala w seriach roboczych uzyc ciezaru, ktorym rzeczywiscie mozna wywolac odpowiednie dla hipertrofii napiecie mechaniczne bez robienia pierdyliarda powtorzen. Ja tez na niektore cwiczenia mam wpisane 2 serie, np wyciskanie hantli na skosie, ale to nie znaczy, ze podchodze do lawki, biore 50tki i robie dwie serie do konca lub z zapasem 1 repa. W rzeczywistosci przed tymi seriami sa ze 4 serie wstepne z rosnacym ciezarem, daleko od upadku miesniowego, poczawszy od 30kg na strone. Teraz sprawdzilem sobie, w poprzednim treningu mam wpisane 26serii w 8 cwiczeniach, co w rzeczywistosci bylo jakimis 45seriami, jesli liczyc wstepne, rozgrzewkowe. Taki trening robie w 2,5h, liczac przerwy miedzy seriami minutnikiem i z nikim nie gadajac. W rzeczywistosci Ty juz wczesniej robiles 1-2 serie robocze na cwiczenie, poprzedzone 1-2 wstepnymi, ktore wliczales sobie niepotrzebnie do objetosci. To ze teraz progresujesz lepiej, to czysta psychologia - masz w glowie, ze masz 'mniej' do zrobienia i dajesz z siebie wiecej, robisz dwie na prawde ciezkie serie, inaczej mowiac, przestales sie opierdalac ;)

Zaloguj się aby komentować