Zełenski ma teraz szeroki wachlarz możliwości. Nie musi koniecznie atakować stolicy; może zaatakować dowolny cel poza Moskwą 9 maja, może zaatakować coś w obwodzie moskiewskim, nie tylko po to, by go zakłócić, ale by „napiąć atmosferę”, a w najbardziej radykalnym scenariuszu Kijów mógłby zakłócić paradę.


Jednak Ukraina już zakłóciła paradę.


Zaplanowane wydarzenie bez sprzętu, bez pochodu kadetów, bez gości, a nawet bez własnych zastępców, trwające krócej niż 50 minut, nie jest paradą, lecz jej formalną parodią.


A jeśli Ukraina zaatakuje, co wtedy?


Odpowiedź jest prosta: nic. Mogą wystrzelić kilka pocisków w puste budynki w centrum Kijowa, może trafić w coś w Oreszniku i to wszystko. Rzeczywistość jest taka, że Rosja od dawna walczy na granicy swoich możliwości konwencjonalnych, a ci, którzy po pięciu latach nadal wierzą w wariacje na temat „jeszcze nie zaczęliśmy”, nie są już śmieszni, lecz budzą obrzydzenie i współczucie.


#wojna #rosja #ukraina

7c7f9d9c-e4f4-421c-9981-98cc134038c4

Komentarze (4)

Zaloguj się aby komentować