Żeby nie było tak, że znów nie stanie się nic i może jeszcze po to, żeby udowodnić, że da się coś napisać, napisałem:
***
Dzień świra
Nie pokosili pod blokiem mi trawy
z spółdzielni padalce czy inne gady –
no, w każdym razie cała ta trupa
co czynsz mój przejada, a siedzi na dupach.
A zwykłem skrótem przez trawnik chodzić!
Tak bliżej do sklepu – co mam się głodzić,
gdy rano idę by znów wydać krocie
na śniadaniowe (drogie!) łakocie.
I coś takiego się stało dziś rano,
że nie zauważyłem, że psami(?) zasrano
trawniki zarosłe, do bloku przyległe.
Zaś ja: w sandałkach! Bo ranki ciepłe.
Więc siedzę teraz brudny, o głodzie
i domyć próbuję me stopy. Obie.
***
#nasonety
#zafirewallem