@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz rob pasa
@WilczyApetyt noo i zapycha lufę w bonio atfui
Kolega mi mówił, że to dlatego, bo palenie nie polega na paleniu suszu/haszyszu, tylko na odparowywaniu znajdującej się tam żywicy, co dzieje się w 160-190 stopniach. Spalanie zachodzi w wyższej temperaturze.
Dlatego najlepiej palić w miarę małym ogniem, tak żeby jak najwięcej odparowywać, a nie spalać. To co się pali odparowywuje naokoło siebie. Kiedy żar robi się za duży można odebrać mu trochę energii kamyczkiem albo metalową częścią zapalniczki (tylko nie takiej z cienką blaszką).
Tak naprawdę pary kanabinoidów są bezbarwne. Można się o tym przekonać używając waporyzatora.
Do tego w czekoladzie w porównaniu do suszu jest pewna nierównowaga. Można to wytłumaczyć tak: żeby paliła się świeczka, potrzeba paliwa, oraz czegoś w co paliwo w stanie płynnym wsiąknie i zacznie z tego parować i się palić.
W ziółku żywica jest woskiem, a materiał roślinny knotem. Jest tu mniej więcej równowaga. W brązowym już mniej, bo jest bardzo dużo skoncetrowanej żywicy, a nie ma knota. To jest pierwszy powód, żeby domieszać coś innego, co będzie wciągać w siebie płynną (podgrzaną) żywicę. Tytoń, albo lepiej majeranek, miętę, zieloną herbatę czy inne zioła. Palenie bez tytoniu nie wchodzi tak bardzo w nogi.
Jest też drugi powód, żeby coś domieszać - dla zwiększenia wydajności. Wtedy część żywicy będzie odparowywana przez spalanie czegoś innego niż żywica z kanabinolami.
Zaloguj się aby komentować