Niedawno bylem w Zarze po dłuuugiej przerwie, a dzisiaj z okazji promki przespacerowalem się ponownie. Wnioski - oczywiście większość nie warta uwagi, natomiast Sand Desert podoba mi się bardziej (a jest połowę tańszy) od Lattafy Khamrah (ale wciąż to nie moje klimaty). Magnificent Black - świetny przyjemniaczek w klimacie M7 i ma dobrą trwałość. Nie ma przesłodzonego, młodzieżowego wydźwięku. Kupiłem jako upominek dla ojca, któremu wszystko jedno czym pachnie, będzie miał bezpieczną i komplentogenną pozycję na zimę. Red for him - nie mam rozeznania wśród tanich klonów Bakarata, ale nie zdziwię się, jak to będzie jeden z lepszych. Safari Drive - warto psiknąć, ciekawa pozycja w sieciówce odzieżowej. Reszta słabiutka albo nie było/nie testowałem. Chwalonego Sunrise On The Red... nie było.