Dyskusja użytkownika Wyrocznia
Zamknijcie oczy.
- Jesteś koło pięćdziesiątki i od jakiegoś czasu bierzesz udział w zorganizowanej grupie przestępczej wyłudzającej VAT. Ale oczywiście włos Ci z głowy nie spadnie, bo nie po to Twój brat jest komendantem głównym policji, żeby prokuratura jego kolegi Ziobry stawiała Ci teraz jakieś zarzuty czy wnioskowała o areszt, jak byle plebowi.
Nazywasz się Łukasz Sz. i to jest historia Twojego sukcesu.
- Nie pasuje? To może tak. Jesteś lekko po czterdziestce i jesteś prokuratorem. Przez lata kręciłeś się jako rejonowy w Tomaszowie Lubelskim, aż przyszła Dobra Zmiana. Dostałeś od Ziobry delegację, czyli de facto awans, do okręgówki w Zamościu od razu w pakiecie z funkcją rzecznika. W kwietniu 2019 spada na Ciebie sprawa Rysia Czarneckiego i jego 100 tysięcy euro, które wyłudził z Parlamentu Europejskiego na fejkowe kilometrówki. Starannie nic w tej sprawie nie robisz, a awanse przychodzą same. W lipcu 2020 zostajesz zastępcą Prokuratora Okręgowego, w maju 2021 Naczelnikiem Wydziału Śledczego, a w lipcu po prostu Prokuratorem Okręgowym. A na dokładeczkę, w grudniu 2021 delegacyjkę do Zamościa dostaje Twoja żona. Ona też jest przyzwyczajona, w końcu prokuratorką została w 2017 w trybie pozakonkursowym, wprowadzonym przez Ziobrę. Jest styczeń 2023. Prowadzisz sprawę Obatela już trzy i pół roku i nawet nie udało Ci się postawić mu zarzutów, sprawa jest ciągle w fazie postępowania w sprawie. Zgodnie z kpk śledztwo powinno trwać do trzech miesięcy, ale wtedy nie załapałbyś się na te wszystkie awansiki, prawda? Zarabiasz brutto dwie średnie krajowe, było warto.
Nazywasz się Artur Szykuła. I to jest historia Twojego sukcesu.
- Albo tak: dobiegasz 70-tki i po dekadach nudnej pracy socjologicznej, piastujesz prestiżowe stanowisko ministerialne w rządach Partii. Osobiście odpowiadasz za kontrkulturową ofensywę, możesz zamykać lewakom teatry i sypać nie swoimi milionami sztuce patriotycznej. Ponieważ masz szczególne względy u Naczelnika, jesteś nietykalny, karuzela stanowisk kręci się gdzieś za oknem. Dlatego nikt się nie obrazi, gdy razem z partyjnymi kolegami i koleżankami zasiądziesz w radzie programowej fundacji, która dostanie od Twojego kolegi z rządu pięć milionów, za które kupicie zabytkową willę, zresztą od innego kolegi z rządu. A że willa już 9 lat temu była wyceniana na sześć milionów, a w tym czasie ceny w Warszawie wzrosły o połowę? To tylko matematyka dla biedaków. Nie po to jesteś partyjnym kaowcem, by nie móc nieco nagiąć paru liczb. Oczywiście to z patriotyzmu, wiadomo.
Nazywasz się Piotr Gliński. I to jest historia Twojego sukcesu.
- Albo inaczej. Dobiegasz osiemdziesiątki i jesteś jednym z najbardziej wpływowych duchownych w Polsce. Ponieważ jesteś gotów razem z Partią puszczać w obieg najbardziej kretyńskie kremlowskie narracje, Partia od dawna wynagradza Ci to pieniędzmi podatników. Dla wspólnego politycznego celu nie mają znaczenia TWoje dziwne rosyjskie koneksje, ani podejrzane kontakty z PRL-owskimi służbami. Dotacje, zwroty i inwestycje idą już w setki milionów złotych, ale ciągle Ci mało, bo cieszy Cię każdy przelew, choćby niewielki. Jest styczeń 2023, MON przesyła Ci 700 tysięcy złotych “rekompensaty” za to, że promowałeś Wojsko Polskie. Wprawdzie promowałeś je wśród emerytów, a nie ludzi w wieku poborowym, ale to tym lepiej, bo nawet nie ma Cię jak z tego rozliczyć.
Nazywasz się Tadeusz Rydzyk. I to jest jedna z wielu historii Twojego sukcesu.
- Albo tak: jesteś po czterdziestce i bardzo chcesz być dziennikarzem. Niestety brakuje Ci ku temu talentu i pracowitości, więc zatrudniasz się w TVP, gdzie wystarczy być bezczelnym i posłusznym, do czego nadajesz się akurat doskonale. Masz już na koncie zrównywanie feminizmu z faszyzmem i wyzywanie Polek od pasztetów. Ale to tylko kłótnie w sieci, masz ambicje by działać w terenie. Zresztą Twój program w TVP miał tak marną oglądalność, że nawet tam zdjęli go z anteny. Latem 2020 roku wchodzisz z ukrytą kamerą do biura PO, próbując udowodnić, że Trzaskowski nielegalnie zbiera podpisy, ale udaje Ci się spartolić nawet tak prostą prowokację. Nie ustępujesz. Jest styczeń 2023 roku. Donald Tusk jedzie spotkać się z wyborcami w Siedlcach, a Ty wpadasz na chytry plan. Udając zatroskanego mieszkańca, zadajesz Tuskowi pytania. Jak przystało na dziennikarza reżimowego medium, są to pytania obiektywne i bez zawartej tezy, dlatego pytasz o Putina i molo w Sopocie, starannie czytając z telefonu. Tusk wyciera Tobą podłogę i śmieje się z Ciebie pół Polski. Ale to Ty się śmiejesz ostatni, bo to nie oni dostali właśnie punkty u Pereiry i nie ich “prowokacja” poszła w TVP z nagłówkiem UJAWNIAMY.
Nazywasz się Rafał Jarząbek. I to jest historia Twojego sukcesu.
- Albo prościej: jesteś lokalnym samorządowcem i drobnym przestępcą, gdy przychodzi Dobra Zmiana. Ponieważ umiesz się dobrze ustawić z prądem, Partia przyjmuje Cię pod swoje ramiona. W kilka lat przechodzisz ścieżkę kariery, której zazdroszczą Ci menedżerowie z dekadami doświadczenia. Nie masz żadnych kompetencji, ale hej, skoro Twoje sprawy mogły magicznie zniknąć z prokuratury, to tak samo mogło się stać z wymaganiami konkursowymi, prawda? Grzecznie służysz Partii, jednocześnie wyrastając na podręcznikowego oligarchę, z dziesiątkami nieruchomości niewiadomego pochodzenia, własnymi mediami i politycznymi koneksjami. Masz 46 lat, gdy domykasz wielomiliardowy deal energetyczny, który wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi, został koncertowo spierdolony. Jest styczeń 2023 roku, cała Polska wie, że deal to porażka, a przez Ciebie nawet nie kontrolowały go służby. Ale jesteś nietykalny, bo zawczasu zadbałeś o to, by wprowadzić w przepisach drobną zmianę, która zdejmuje z Ciebie wszelką odpowiedzialność.
Nazywasz się Daniel Obajtek. I to jest historia Twojego sukcesu.
- Albo moje ulubione: masz trzydzieści sześć lat. Od kilku lat jesteś jednym z najbliższych doradców premiera, choć nikt nie ma właściwie pojęcia czemu. Dla szefa ustawiasz wywiady, piszesz okładki Super Expressowi, organizujesz nagonkę na mniejszości seksualne, ustalasz skład rządu, wymyślasz przekaz dnia. Wiadomo, normalna praca, godna wieloletniego harcerza. Ale przecież nie robisz tego za darmo, heloł! Twoja żona wraz z siostrą zakładają studio graficzne, które nagle dostaje warte setki tysięcy zlecenia, a to z Energii, a to z Ministerstwa Edukacji, a to z Komisji Nadzoru Finansowego, a to z Polskiego Holdingu Hotelowego, PISF, a nawet BGK i Lotniska Chopina. Czy ma to związek z faktem, że Twoja żona i jej siostra to córki Konstantego Radziwiłła? Kto wie, być może nigdy się nie dowiemy. Wiadomo na pewno, że głupio Ci, że żona i szwagierka tak doją państwo, a Ty po prostu dostajesz stanowisko za stanowiskiem, jak jakiś robotnik. Na szczęście istnieje Narodowy Instytut Wolności, który uwielbia pchać tłuste miliony w fundacje-widma znajomych i szwagrów. Albo zięciów, takich jak Ty. Zakładasz zatem Fundację Inicjatyw Młodzieżowych i cyk, dotacje płyną szerokim strumieniem, NIW wypłaca wam 2,5 bańki w trzy lata. Za jedną dotację wydajecie studencki magazyn. Składaniem zajmie się Twoja żona z siostrą. Masz trzydzieści sześć lat, wygrałeś w życie.
Nazywasz się Mariusz Chłopik. I to jest historia Twojego sukcesu.
—————-
Ale PIS=PO jedno zło, pamiętajcie*
(*ironia)
#jebacpis #bekazpisu #polityka #wiadomoscipolska #putinowskapolska
(tekst nie mój, źródło: Doniesienia z putinowskiej Polski na fb)
