
Alaksander Łukaszenka podczas wydarzenia w Mińsku przekonywał o swojej doradczej roli w sprawie operacji Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie. Stwierdził też, że to za jego sprawą USA "wycofują się powoli" z Iranu.
Alaksander Łukaszenka, samozwańczy przywódca Białorusi, który wielokrotnie powielał narrację Kremla i szerzył dezinformację, podczas otwarcia polikliniki w Mińsku stwierdził, że Stany Zjednoczone "zaczęły wdrażać" jego radę udzieloną prezydentowi Donaldowi Trumpowi. Miała ona dotyczyć operacji wojskowej Amerykanów na Bliskim Wschodzie.
- Nawiasem mówiąc, Amerykanie to dobrzy ludzie, zaczęli robić to, co radziłem Trumpowi podczas ostatnich negocjacji. Mogę to powiedzieć dzisiaj. Izraelczycy przyszli do niego - zapomnieli o Holokauście, zrównali Strefę Gazy z ziemią, zginęły tam dzieci - chcieli go wezwać do walki z Iranem. Odszedł. Co teraz zrobić? - stwierdził w trakcie przemówienia Łukaszenka.
Powiedział, że wezwał USA, aby "zastanowiły się, co zrobią" po schwytaniu wenezuelskiego przywódcy Nicolasa Maduro. - No cóż, wzięli Maduro, co dalej? Nie wiedzą. Mówię im: "Izrael chciał iść na wojnę z Iranem, więc odpuśćcie. Niech idzie na wojnę, po co tam idziecie? Tam pochowacie swoich ludzi". I groby stopniowo zaczęły napływać do Ameryki […] Więc powiedziałem Donaldowi: "Niech Izrael pójdzie na wojnę z Iranem, a zobaczymy, co się stanie". A my wszyscy umiemy walczyć cudzymi rękami. Widzę, zdrowy rozsądek zwyciężył, powoli odchodzą […] Amerykanie zaczęli odchodzić. Jestem pewien, że Izraelczycy zrozumieją, że trafili w złe miejsce - stwierdził. [...]
#wiadomosciswiat #bialorus #politykamiedzynarodowa #dyplomacja #lukaszenka #politykazagraniczna #wojnanabliskimwschodzie26 #polskieradio24