Z samego ranka wysypały mi się sportowe plany, bo po oddaniu dzieci do przedszkola telefon "proszę wrócić po najmłodszego bo krwawi z nosa jak prosię".
No lekko krwawił mi w domu po przebudzeniu bo kopał. Więc chyba kopał i kopał aż się dokopał.
Pytam:
- Kopałeś?
-Ne.- ale patrzy na ścianę.
Czyli kopał. xD
Żeby trochę uratować ten dzień wziąłem zapakowałem go w fotelik rowerowy i odwiedziliśmy: fryzjera (była draka o tę grzywkę co mu skróciłem), action (ładowarka z kilkoma gniazdami do ładowania u dzieci: latarek do czytania, krótkofalówki, telefonu typu guzikowy do dzwonienia), Decathlon (plecak dla młodego na wycieczki bo nie miał i sandały, a ojciec uważa, że koszulek do biegania nigdy za dużo a te czarne bezrękawniki tylko dwajścia kilka złotych).
#galaretkanomore
-
Zjedzone: 3 700 kcal ± 100 kcal bo coś tam nie ważyłem
-
Spalone: 3 100 kcal
-
Kroki: 11 000
-
Rower: 14 km z bagażem
#chlopskadyscyplina
#dobrenawyki
Potem było zakończenie przedszkola u córki, ładne całkiem ale dwie godziny prawie trzeba było wysiedzieć, a i tak się zmyliśmy po angielsku przy poczęstunku.
Jak żona wróci to już za późno na bieg ale planuję na jutro może longasa po lasach aby mnie upał nie zabił.
#adelbertthemighty
