Wyświetlił mi się taki wpis, który wprawił mnie w małe osłupienie:
Nie po drodze mi z dużą częścią towarzystwa, które zrobiło potężną zbiórkę dla marznącego w ciemnościach Kijowa.
Nie zmienia to jednak faktu że wynik ten zbiórki jest imponujący, a postawa Polaków godna najwyższego uznania. Zebrano już ponad 5 mln zł.
I boli mnie, że jednocześnie prawica boi się w dużej mierze nawet wspominać o krwawieniu (i zamarzaniu) Ukrainy, bo boi się reakcji szurów. O uruchamianiu własnej zbiórki nie ma nawet mowy. W prawej infobańce temat niemal nie istnieje.
Dlaczego nie istnieje? "Prawi" boją się, że wyrzyga się na nich jakiś Skalik, albo inny Rola nazwie "ukropoliniakiem" i stracą kliki i głosy. Że będą musieli odganiać się od roju trolli i internetowej patusiarni.
Że to zaprzeczenie etosowi, na który powoływano się na prawicy od dekad - wolności "waszej i naszej, pomocy, bycía adwokatem i ramieniem dla słabszych sąsiadów nie muszę wspominać. Haniebne.
Tak, tu jesteście. W garści patusów. Z zatkanymi uszami i zamkniętymi oczami.
Autorem jest Wojciech Mucha z Gazety Polskiej. Jakim cudem taki rodzynek się tam ostał? Przypominam, że GP wy⁎⁎⁎⁎ła kogoś takiego jak Terlikowski, który co jakiś czas pokazywał, że dawno mu do Terlika z dawnych lat i wie co to RiGCz.
Czy istnieją jeszcze inni tacy prawicowcy, znacie takich? Przyznają się oni do takich (innych?) poglądów wśród "swoich", czy wszyscy są jak z jednej kserokopiarki?
#polityka #wojnanaukrainie