
Sebastian M. chce uniknąć ekstradycji - donosi "Rzeczpospolita". Obrońca podejrzanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na A1, domaga się wydania listu żelaznego. Jednym z trzech argumentów za jego wystawieniem ma być hejt, który dotknął 32-latka.
Na autostradzie A1 16 września doszło do śmiertelnego wypadku pod Piotrkowem Trybunalskim. W wypadku z udziałem samochodów BMW i KIA zginęła trzyosobowa rodzina - Patryk, Martyna i ich pięcioletni syn Oliwier. Według ustaleń biegłego BMW jechało z prędkością co najmniej 253 kilometry na godzinę. Jednak ostatnia analiza przeprowadzona przez firmę specjalizującą się w rekonstrukcji wypadków wskazała, że prędkość samochodu przed zderzeniem mogła wynosić nawet 315 kilometrów na godzinę. Na początku października polskie służby przekazały informację o zatrzymaniu Sebastiana M., kierowcy bmw, który był poszukiwany w związku ze sprawą. 32-letni mężczyzna został aresztowany w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Tragiczny wypadek na autostradzie A1. Sebastian M. chce uniknąć ekstradycji
Już w poniedziałek 6 listopada Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim ma zająć się wnioskiem obrońcy Sebastiana M. w sprawie wydania listu żelaznego. Taki dokument gwarantuje oskarżonemu, pozostanie na wolności do czasu prawomocnego zakończenia procedury karnej. W zamian dana osoba zobowiązuje się odpowiadać w procesie z tak zwanej wolnej stopy - czyli na rozprawy udaje się sama, a nie jest doprowadzana z aresztu. Prokurator generalny Zbigniew Ziobro podpisał wniosek o ekstradycję Sebastiana M. na początku miesiąca - 4 października. Sąd w Zjednoczonych Emiratach Arabskich bada go obecnie pod względem formalnym. Od jego decyzji można się odwołać.
"Do sprawy został wyznaczony skład sędziowski, ustalony termin posiedzenia, ustanowiony także na miejscu został obrońca dla kierowcy. Dużo zależy też od zgody na ekstradycję. Tej Sebastian M. nie wyraził" - wyjaśnia "Rzeczpospolita", która pisze, że podejrzany o spowodowanie wypadku podał w związku z tym trzy powody.
Pierwszym z powodów ma być negatywny nastrój społeczny - hejt wymierzony w Sebastiana M., żądanie kary śmierci czy dożywocia. Drugim zaangażowanie osobiste Zbigniewa Ziobry w sprawę, które było nasilone podczas kampanii wyborczej. Ostatnim powodem ma być "podporządkowanie sądów czynnikowi politycznemu". Dziennik ustalił nieoficjalnie, że Sebastian M. jest po pierwszym posiedzeniu sądu. "Każdy z powodów odmówienia zgody na ekstradycję wymaga zbadania, a ze strony podejrzanego - uprawdopodobnienia" - zaznacza "Rz".
Tymczasem prokuratura poinformowała o swoim stanowisku w sprawie listu żelaznego. - Nie wiem, na jakim etapie w sądzie jest ten wniosek, ani kiedy będzie rozpatrzony, ale Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim jest przeciwko wydaniu Sebastianowi M. listu żelaznego - przekazała w rozmowie z Polską Agencją Prasową rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim Magdalena Czołnowska.
Ziobro: Ten człowiek stanie przed sądem i nie uniknie odpowiedzialności
Jak informowaliśmy, za niecałe dwa tygodnie Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim rozstrzygnie o liście żelaznym dla Sebastiana M. Na początku października minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro poinformował, że podpisze wniosek o ekstradycję podejrzanego.
- Tak się składa, o czym pewnie nie wiedzieli doradcy tego podejrzanego sprawcy, że dopiero co zawarliśmy umowę ekstradycyjną. Przez długi czas Zjednoczone Emiraty Arabskie były krajem, który uchodził za bezpieczny dla osób, które uciekały przed polskim wymiarem sprawiedliwości - mówił prokurator generalny i podkreślił, że podpisanie umowy nie było nagłośnione. - Ten człowiek stanie przed sądem i nie uniknie odpowiedzialności - zapewnił polityk.
#wiadomoscipolska