Wracając do wyborów prezydenckich i kandydata szeroko pojętej prawicy.
Głosowałem wtedy w I turze na Mentzena i przez chwilę liczyłem na jakiś cud, kiedy Nawrocki wydawał się jeszcze kandydatem, któremu może rozpłynąć się poparcie. Ale....
Tak się teraz zastanawiam, jak wyglądałoby spotkanie Trumpa z Mentzenem. Bo o ile można zarzucić Nawrockiemu, że nie jest politykiem pierwszego rzędu, nie był nim wcale, to jednak przez Trumpa na poziomie samczych instynktów jest odbierany jako silny mężczyzna. A dla osób wręcz toksycznie męskich i kierujących się pewnymi ukierunkowaniami, ma to znaczenie w relacjach osobistych. Więc Trump wcale nie uznaje Nawrockiego za jakiegoś szczególnego partnera, ale pewnie z racji jego historii, osobiście widzi w nim konkretnego mężczyznę, takiego co by sobie prywatnie nie dał w twarz napluć i ma jakąś charyzmę. Pomijając kwestie polityczne. I pewnie stara się go szanować na takim samym poziomie jak prezydentów z krajów sojuszniczych na poziomie Polski. Po prostu to są jakieś uwarunkowania genetyczne, że traktujesz z większym szacunkiem chłopa, który jest bardziej męski.
Natomiast Mentzen...K⁎⁎wa, ja sobie to wyobrażam, że on by wszedł na spotkanie z Trumpem, który by go wyczuł w moment, rzuciłby w jego kierunku jakimś mało smacznym żartem, lub znazaczyłby swoją pozycję siły, a potem by siedzieli tak Rubio-Trump-Mentzen, gdzie dwóch pierwszych by się podśmiechiwało pod nosem, a Sławek by siedział z popalonymi stykami cały spocony i nie wiedziałby co się wokół niego dzieje i co ma mówić xDD
Nie ujmuję nic Mentzenowi, bo zawodowo-życiowo to on osiągnął sporo więcej od Nawrockiego i do tego ma "czyste papiery", ale no jeden ma aspergera, drugi ocieka testosteronem. Po prostu NATURA xD
#polityka #heheszki #blackpill