#wojna #ukraina #rosja
Autor: Sławomir Zagórski
Hulajpole było jednym z ważniejszych miejsc na froncie południowym, które ryglowało ważne szlaki komunikacyjne. Ukraińcy stracili miasto bardzo łatwo, popełniając szereg błędów, które wynikają z poważnych problemów, jakie gnębią armię.Walki o Hulajpole w ostatnich dwóch miesiącach ubiegłego roku oraz ich dramatyczny finał są jednym z najbardziej dotkliwych symptomów głębszych problemów Sił Zbrojnych Ukrainy na froncie południowym. Utrata miasta była spowodowana zarówno skutkiem rosyjskich uderzeń, jak i ukraińskich błędów w przygotowaniu, dowodzeniu i rozpoznaniu. Kompromitacja w Hulajpolu jest papierkiem lakmusowym, dokładnie pokazującym wszystkie problemy ukraińskiej armii na południu.
Walki pod Hulajpolem przybrały na intensywności w pierwszych dniach grudnia 2025 r., gdy rosyjskie wojska skoncentrowały wysiłki na tym odcinku frontu, wykorzystując osłabienie ukraińskich sił wynikłe z przesuwania odwodów w rejon Pokrowska i Myrnohradu. Rosjanie osiągnęli w krótkim czasie największe postępy terytorialne na tym kierunku od ponad roku, docierając do przedmieść Hulajpola i przerywając kluczową drogę T0104, co poważnie ograniczyło możliwości rotacji, zaopatrzenia i ewakuacji rannych ukraińskich obrońców.
W pierwszej połowie grudnia walki koncentrowały się w samym mieście. Ukraińska obrona była prowadzona przez szeregi jednostek o bardzo zróżnicowanym poziomie wyszkolenia i wyposażenia. Na froncie obok regularnych brygad pojawiły się także elementy 102. Brygady Obrony Terytorialnej oraz 142. Samodzielna Brygada Zmechanizowana z Korpusu Rezerwowego.
Brygady Obrony Terytorialnej nie mają etatowo organicznych pododdziałów pancernych ani grup artylerii, co stawia je w niekorzystnej pozycji wobec dobrze wyposażonych rosyjskich formacji. A jako że front południowy jest drugorzędnym kierunkiem, Ukraińcy mają tam niewielkie odwody artyleryjskie.
Rosjanie, po natarciu i uzyskaniu przewagi taktycznej, przełamali linię ukraińskiej obrony. W kilku miejscach przeprawili się przez rzekę Janczur i zdobyli stanowisko dowodzenia 1. batalionu z 106. Brygady Obrony Terytorialnej, na którym znaleźli mapy ukraińskich linii oraz wzięli do niewoli szefa sztabu batalionu. Strat nie udało się odbudować, a dowództwo 17. Korpusu zaczęło kłócić się w mediach społecznościowych z oficerami podległych mu brygad. To był moment, kiedy chaos, jaki panował w ukraińskich liniach, osiągnął apogeum.
Ratowanie sytuacji
Obrona Hulajpola wykazywała oznaki poważniejszego kryzysu od dawna. Już pod koniec listopada żołnierze 102. Brygady OT alarmowali, że ich pozycje były ostrzeliwane "niemal ze wszystkich stron", a jednostki były wyczerpane, pozbawione dostatecznych zasobów i praktycznie bez możliwości odpoczynku. Trudności logistyczne, brak wystarczającego zaopatrzenia i przewaga wroga w środkach rozpoznania powietrznego potęgowały krytyczny stan obrony.
Przybycie posiłków, jak 33. i 225. pułków szturmowych oraz elementów innych jednostek, miało być próbą stabilizacji sytuacji. Jednak ich współdziałanie z istniejącymi formacjami było utrudnione, zarówno przez różne poziomy wyszkolenia, jak i brak skoordynowanego dowodzenia. Rosjanie nacierali dalej i w efekcie w grudniu prawie całe miasto znalazło się pod ich kontrolą. Oficjalne komunikaty ukraińskie twierdziły, że Hulajpole jest nadal częściowo kontrolowane, ale prawdziwa sytuacja na froncie wskazywała na utratę większości pozycji.
Militarna słabość
Opisane działania bojowe to jednak dopiero fragment problemów ukraińskich. Kluczowym elementem jest to, że dowodzenie i kontrola obszaru były poważnie zaburzone. Struktury dowodzenia miały trudności z koordynacją działań między różnymi formacjami. Bataliony odłączane od swoich macierzystych brygad były przekazywane pod różne dowództwa operacyjne, co rodziło chaos i niepewność co do odpowiedzialności za decyzje taktyczne. Taki stan rzeczy utrudniał zarówno efektywne reagowanie na zmiany sytuacji na polu walki, jak i sprawne kierowanie zasobami.
Zasobami, które w dodatku były słabiej uzbrojone i wyszkolone niż oddziały walczące w Donbasie. Brygady Korpusu Rezerwowego i Obrony Terytorialnej obsadzały ten odcinek wyłącznie dlatego, że uważano go za w miarę spokojny i obsadzono go jednostkami raczej drugoliniowymi.
Do tego dochodziła kwestia niedostatecznego rozpoznania i kontroli pola walki. Rosyjskie oddziały operowały przewagą liczebną oraz nowoczesnymi środkami rozpoznania, w tym aktywnie używanymi dronami rozpoznawczymi i FPV, które pozwalały na szybsze wykrywanie i obezwładnianie punktów oporu. Ukraińskie jednostki dronowe były niewystarczające do kontrdziałania, a warunki pogodowe dodatkowo ograniczały ich skuteczność.
Wisienką na torcie były z kolei braki w koordynacji pomiędzy siłami Obrony Terytorialnej a wojskami szturmowymi oraz wzajemne oskarżenia o brak morale czy niewłaściwe pełnienie obowiązków. I o ile miałoby to miejsce wewnątrz sztabów, byłoby to normalne. Tymczasem oficerowie zaczęli sobie to wyrzucać w mediach społecznościowych. Poziom amatorki oficerów rezerwy, którzy zostali zmobilizowani, osiągnął szczyt. Wydaje się, że zapomnieli, że nie siedzą w korporacji podczas przerwy na kawę.
W rezultacie, pomimo wysiłków obronnych i kilku kontrataków, do końca grudnia siły ukraińskie kontrolowały już jedynie zachodnie obrzeża Hulajpola, a w styczniu 2026 r. było jasne, że miasto zostało utracone. Rosjanie nie tylko zajęli miasto, ale również stworzyli na jego zachodnim brzegu rzeki trwały przyczółek, zwiększając zagrożenie dla ukraińskich pozycji na całej linii frontu. Warto przyjrzeć się bliżej tym walkom, aby wyciągnąć wnioski co do działań oddziałów drugoliniowych i ich zgraniu z jednostkami liniowymi. Walki o Hulajpole dały bardzo dużo materiału do analizy.
Źródło