Wojna i wpływy - kto wygrywa wojny i dlaczego

Wojciech Orliński (ex Gazeta Wyborcza) napisał fajną recenzję książki, która sama w sobie jest dobrą analizą jak można przewidywać rozwój wojny i ich wyniki (spojler: sama przewaga militarna to za mało). Poniżej fragment o tym dlaczego USA mogą przegrać konflikt z Chinami (ale przeczytajcie całość).



Zakładając, że Chiny zaczną od desantu na Tajwan, wojna zacznie się od bitwy wygranej przez USA. Chińska armia nie ma doświadczenia bojowego – w odróżnieniu od amerykańskiej.


Wynik pierwszej bitwy niewiele jednak mówi o wyniku wojny. Felix Steiner, ten z memów o Hitlerze, szedł sobie w 1939 przez Polskę jak przez masło nieświadomy, że pośmiertną sławę przyniosą mu walki w ruinach Berlina. Bush junior jak ostatni kretyn świętował sukces w Iraku („MISSION ACCOMPLISHED!”).


Wojny mają tendencje trwać dłużej niż ktokolwiek przewidywał gdy padały pierwsze strzały. Kończą się w innej konfiguracji koalicyjnej niż się zaczynały, przy użyciu broni, których na początku nie znano lub bagatelizowano ich znaczenie. W 1914 powątpiewano w bojowe zastosowania aeroplanu, w 1939 nie było pewności czy bomba atomowa jest możliwa. W 2021 Ukraina robiła jeden model drona w ilościach chałupniczych, teraz 4 miliony sztuk rocznie w różnych konfiguracjach.


Wojna chińsko-amerykańska z całą pewnością spowoduje więc przetasowania w międzynarodowych sojuszach oraz wynalazek niejednego super-rozwalatora, który nawet jeszcze nie wiemy czym będzie. O’Brien jako najbardziej oczywiste podsuwa nowe rodzaje AI, ale to może być bardziej zaskakujące.


W tym wyścigu ostrożnie stawia na przewagę Chin. Jak wielu analityków nie uważa Trumpa za jednorazowy wypadek przy pracy, tylko syndrom ogólnego skretynienia amerykańskich elit (tzw. „klasy Epsteina”). Na tle Trumpa Biden, Obama czy Bush mogą się wydawać rozsądni, ale to nisko zawieszona poprzeczka.


Cała ta czwórka zniszczyła dyplomatyczną reputację USA, zdradzając sojuszników, słuchając doradców wierzących w łatwe zwycięstwo w Afganistanów, wzywając Kurdów do rebelii (by ich potem wrzucić pod autobus). Podobni kretyni będą kierować amerykańską dyplomacją podczas hipotetycznej wojny z Chinami, a więc… biedny Tajwan. Wszyscy amerykańscy sojusznicy sobie nagle przypomną, że zostawili włączone żelazko.


#wojna #usa #iran #chiny #rosja #ukraina

ekskursje w dyskursie

Komentarze (0)

Zaloguj się aby komentować