Witam Was w kolejnym poście z serii #historiakina . Mam nadzieję, że stęskniliście się, bo przyszedł czas na opowiedzenie o ojcu efektów specjalnych. Mowa tutaj o Georges Méliès.


Jak wspomniałem we wcześniejszym poście, bracia Lumieres wyświetlając swoje filmy w Grand Café, zaintrygowali właśnie tego pana. Po projekcji, Méliès podszedł do braci Lumieres w celu odkupienia magicznego kinematografu. Bracia odmówili, stawiając dość śmiałą tezę, że ich wynalazek prędzej go zgubi niż da mu jakikolwiek zysk. I niestety mieli rację...


W końcu Méliès zdobył kinematograf, jako iż był iluzjonistą i znał się na magicznych sztuczkach, wprowadzał w swoich filmach prototypy efektów specjalnych. No i to on stworzył pierwsze filmy fabularne. Talent "magika" został niestety zabity przez Wielką Wojnę podczas, której nie było zapotrzebowania na filmy. Przez problemy finansowe Méliès z rozpaczy spalił taśmy ze swoimi filmami.


Jedna jednak przetrwała. Mowa tutaj o "Podróży na księżyc" z 1902 roku. Podlinkuje Wam ten 15 minutowy film, abyście mogli doznać magii kina fabularnego tamtych lat. Pokaz tego, że w kinie wszystko jest możliwe, a prawa fizyki nie grają żadnej roli. W kolejnym wpisie przyjrzymy się nurtom, które wykształciły się w późniejszym czasie...


https://www.youtube.com/watch?v=ZNAHcMMOHE8

Komentarze (9)

@Popkulturnik_Kulturnik Ciekawe co znajdowało się na taśmach, które poszły z dymem. "Podróż na księżyc" to magiczna przygoda i jeśli reszta jego dzieł prezentowała się podobnie to ich spalenie było niepowetowaną stratą w dziedzinie kinematografii. Pierwszy raz jednak mam do czynienia z tym filmem zestawionym ze ścieżką dźwiękową- świetnie uzupełnia to obraz z tej antycznej taśmy. Muzyka robi swoje i początek filmu, który obejrzałem, robi nieporównywalnie większe wrażenie.

Lubię takie krótkie formy filmowe: pełna humoru historyjka zamknięta w kilku-kilkunastu minutach, taka kinematograficzna przekąska. I widać już nawet po scenografii, że Méliès był iluzjonistą.

Zaloguj się aby komentować