Wielkie sojusze kruszeją szybciej niż tynk w starych kamienicach, gdy w grę wchodzą pieniądze. Decyzja Pekinu o wstrzymaniu importu energii z Rosji od 1 stycznia 2026 roku jest tego najjaskrawszym dowodem. Mimo strategicznego partnerstwa i kontraktów do 2037 roku, Chiny powiedziały "pas" w obliczu wzrostu kosztów o 42 procent. To nie jest polityczny gest, to czysta buchalteria.
Rosyjski operator sieci, żądając podwyżek przewyższających koszty produkcji w chińskich elektrowniach, zderzył się ze ścianą. Wolumen przesyłu spadł z 12 MW do zera, a rosyjskie Ministerstwo Energii zostało z nadwyżką, której nie ma komu sprzedać.
#wojna #rosja