Wieczór z ciekawostkami, które zmienią wasze życie na zawsze
Wróćmy do Jamesa Bonda raz jeszcze. Znacie Mr Q? To osoba odpowiedzialna za tworzenie gadgetów dla Jamesa. Występuje jedynie w filmach (w oryginalnych książkach nie) i... ma swojego prawdziwego odpowiednika. Fleming pisząc powieść zainspirował się pracownikiem brytyjskiej armi, z działu ubiorów, panem Charlesem Fraser-Smithem. Ten niepozorny gentleman jak się łatwo domyślić nie zajmował się szyciem mundurów, tylko przygotowywał gadgety dla agentów brytyjskiego Imperium. Jednym z jego wynalazków była czekolada z dużą zawartością czosnku, która miała pomagać brytyjskim agentom lądującym na terenie Francji wtopić się w tłum i być bardziej wiarygodnymi (!). No ale skąd to Q? Otóż Q pochodzi od nazwy klasy brytyjskich okrętów wojennych udających frachtowce. Okręty te udawały statki handlowe i kiedy były atakowane przez U-Boty podczas I WŚ zrzucały maskowanie i waliły czym się dało w łodzie podwodne (U-Bot musiał sie wynurzyć by wystrzelić torpedę w tych czasach). No dobra, ale skąd to Q? Od miejsca gdzie te okręty stacjonowały: Queenstown w Irlandii (obecnie Cobh) - to był ostatni przystanek Titanica tak swoją droga
