Widzę w sobie defekt, którego nie umiem póki co rozwiązać inaczej niż farmakologicznie.


Istnieje pewna „bariera” myśli których głupio mi pomyśleć na trzeźwo. Są to przeważnie dobre rozwiązania dla mnie lub mojego otoczenia, ale takie które wychodzą poza „normę”.


No bo jak tłumaczyć bliskiemu ze ból po rozstaniu z partnerem będzie chwilowy, a jedyną alternatywą jest cierpienie do końca życia? Niezależnie od tego co powiem, na pewno po moich słowach będzie mu przykro.


Bardzo często dotyczy to też stawiania granic. Jestem turbo efektywny, więc wielu ludziom staram się pomoc. Czasem ze stratą dla siebie, a czasem po prostu ponad siły. No bo jak to tak, odmówić komuś gdy mogę mu ułatwić życie a mnie w gruncie rzeczy kosztuje to niewiele? A tak to, ze życie nie polega na nabijaniu punktów wdzięczności u otoczenia.


Trzy razy pisałem i kasowałem akapit, ze fajnie ze mogę kupić leki w aptece. No k⁎⁎wa w kraju pierwszego świata nie powinno to nikogo dziwić xD czekam na wyniki badań klinicznych z psychodelikami.


#psychiatria #narkotykizawszespoko #autyzm #420 #marihuana (nie wiem czy trzeba dodawać nsfw do takich wpisów)

247248b6-c8ee-429f-b6a5-2f34eb4be1d3

Komentarze (5)

1. Jak chcesz załatwić to farmakologicznie? Myślisz, że po jakichś lekach granice tak się z luzują, że łatwiej będzie ci myśleć lub mówić te rzeczy? 2. Same takie myśli chyba jednak ci przychodzą do głowy, skoro o nich nawet teraz piszesz. Po prostu jeszcze odczuwasz poczucie winy z ich powodu. Jeszcze. 3. To chyba bardziej kwestia praktyki, żeby stawiać swoje granice i mówić, co się ma ochotę powiedzieć. Czy farmakologia może tu pomóc? Nie wiem, jak teraz mówię szczerze to po czasie nie mam wyrzutów sumienia, ale jak coś zrobię po pijaku to moralniak czasem ma ochotę wskoczyć. Przez sam fakt bycia wówczas nietrzeźwym.

Masz jakieś środki na myśli konkretne? Psychodeliki w dawkach wciąż umożliwiających normalne funkcjonowanie raczej nie mają takiego efektu.

Za to w dużych dawkach nie uczą jak żyć, ale uczą za to jak umierać, więc strata kogoś może przestaje być tak bolesna ( ͡° ͜ʖ ͡°) nie wiem, bo sam jestem zawsze zaskoczony stratą ( ͡° ʖ̯ ͡°)

@RogerThat odpowiadając na wszystkie podpunkty - pisze takie posty podczas waporyzacji xD jeśli chodzi o dawki i substancje - mam obecnie reżim składający się z pięciu leków około-psychiatrycznych. Myślę ze wynikowo odbieram świat z grubsza jak normalny człowiek.


Był okres ze piłem więcej, od kiedy się leczę upijam się ~2 razy w roku i gadam z ludźmi na Discordzie.

@wombatDaiquiri ha, przy takiej ilości leków to cholera wie, jak odbierasz świat, tak w porównaniu. To jest coś, czego chyba nigdy nie porównamy dobrze. Z drugiej strony nie wiem, co to za leki ani jak działają. Czasem działają przecież bardzo subtelnie. Bardzo otwarta kwestia.

@wombatDaiquiri brzmi to jak silny konflikt między rozumem a nadodpowiedzialnością za cudze emocje. Widzisz sensowne, czasem trudne prawdy, ale „bariera” pojawia się tam, gdzie boisz się, że ktoś poczuje się źle. i ten koszt bierzesz na siebie. To nie defekt myślenia, tylko lęk przed byciem sprawcą czyjegoś bólu.

Pomaganie ponad siły i trudność z granicami wyglądają jak regulowanie własnej wartości przez bycie użytecznym. Farmakologia raczej obniży tylko lęk przed konfliktem niż „naprawi” problem.

oddziel prawdę od odpowiedzialności za cudze uczucia. Można mówić rzeczy trudne i nie robić krzywdy. Granice to nie brak empatii, tylko empatia wobec siebie.

Zaloguj się aby komentować