Widzę w mediach społecznościowych mnóstwo postów, filmików itd. o tym że Konfederacja rośnie w sondażach, jak to Konfederacja wygra wybory z dwucyfowym wynikiem (FB, Tik-Tok) i powiem że akurat niespecjalnie mnie to cieszy w tym układzie sił. Przy słabym wyniku PiS, Konfederacja może okazać się tym koalicjantem który pozwoli pisiorom na trzecią kadencję i dalszy rozpierdol kraju w imię patriotyczno-katolickich wartości, zwłaszcza z takim Bosakiem i Braunem u sterów, jakoś dziwne chowanymi na czas kampanii za przyjemną twarzą Mentzena - no bo na sojusz liberalnej opozycji z konfederacją ciężko mi uwierzyć xD Korwin też gra tam coraz mniejsze skrzypce, a nie ukrywam że to na jego marce i sentymencie jedzie duża liczba zwolenników tych ruchów i partii w których JKM jest obecny.
Jako korwinista z długim stażem (przeszedłem od Krula w UPR, KNP, polsatowskiego Tak czy Nie i pojedynkami JKM z różnej maści ''lewakami'', słynnego mema z rurkowcami, potem były pamiętne wybory 2014, 2015, 2019 i potem entuzjazm jakoś... upadł) przyznam się że nigdy, przenigdy nie byłem fanem Konfederacji, zwłaszcza że skrzydło narodowe zaczęło grać tam dużo większą rolę niż wolnorynkowe paróweczki Korwina, taki Bosak głosował np. ZA ZAKAZEM HANDLU w niedzielę i tego mu nie daruję w życiu, bo jak partia która mianuje się wolnościową może popierać takie coś? Grzegorz Braun to też jest inna śpiewka, jakkolwiek cenię go za charyzmę, styl wypowiedzi, mówienie prosto z mostu o co trudno w dzisiejszej poluityce, ale Boże uchowaj żeby jego pomysły ktoś zaczął wprowadzać w życie.
Boli mnie najbardziej to że znowu w tych wyborach nie ma całkowicie liberalnej alternatywy, zarówno gospodarczo jak i obyczajowo a czuję że tych liberalnych wartości obyczajowych brakuje obecnie w Polsce jak deszczu, kraj taki piękny a tak umoczony w ciemnogrodzie tym całym mezaliansem kościoła z władzą...
#polityka