@Rudolf W skrócie: szurnięta baba dostaje teatr w zarządzanie ale zamiast nim zarządzać tworzy z niego pas transmisyjny dla swoich wierzeń i przekonań a każdego kto ma inne zdanie uznaje za „wroga ludu” Oczywscie winni są wszyscy tylko nie ona, inni jej nie rozumieją a przecież ma rację. No i to wszystko na koszt warszawskich podatników.
@Rudolf Ja przeczytałem. I nawet raz zrobię wyjątek od moich zasad i zrobię dla osób nie umiejących czytać streszczenie:
Przyszła "feministka" od cipkowych performensów na dyrektora, powołała jakiś kolektyw dyrektorski po komuszemu i obiecała aktorom,że teraz to będą zajebiście traktowani. Początkowo uwierzyli. A koniec końców skończyło się to tak jak komunizm się kończy - ci ludzie są traktowani jak ścierki - masa zwolnień z dupy "bo tak się podoba" pani dyrechtor, wypadki wywołane przez stres wynikłe z przepracowania (bo pani dyrechtor ma genialne performensowe pomysły na których teatr nie zarabia i pracownicy mają to robić albo wypierdalać), mnóstwo aktorów chodzi na prochach i regularnie zaczęło korzystać z pomocy psychiatry. No klasyczny burdel na kółeczkach się zrobił.
Teatr oczywiście jest już w długach, normy BHP łamane... Przyszli artyści - białoruscy opozycjoniści i chcieli wynająć scenę (a widownie mieli,czysty zysk) to pani dyrechtor była na nie... Ot cyrk w teatrze.
A samorządowcy z PO na czelę z Kidawą udają,że nie wiedzą co z tym gównem trzeba zrobić - z jednej strony problem wizerunkowy itd., z drugiej to pewnie jakaś ideologiczna czy coś ich lewacka psiapsióła albo coś,więc nie wypierdolą z hukiem.
W przypadku próby dyskusji z moim STRESZCZENIEM ARTYKUŁU zapraszam wypierdalać do lektury CAŁEGO artykułu i domagam się powołania na jego treść przy dyskutowaniu tego streszczenia. I nie zamierzam się tym w sumie zajmować za bardzo.
PS: jak ktoś chce to wybrane fragmenty:
Pracownicy teatru boją się mówić pod nazwiskiem. Będąc w kontrze do dyrekcji, bardzo łatwo jest dostać łatkę "zwolennika patriarchatu", "osoby opresyjnej", "przemocowca", chociaż ma się lewicowe i równościowe przekonania. Drugą sprawą – bardziej przyziemną – jest najzwyklejszy strach o etat, ubezpieczenie, możliwość stałych zarobków. Nie każdy też jest w stanie unieść ciężar tego, że zostanie nazwanym awanturnikiem. Ludzie myślą, że nie warto się wychylać.
albo:
Wcześniej za wydarzenia zewnętrzne obsługa i ich realizatorzy dostawali dodatkowe wynagrodzenie. Teraz Kolektyw chciał, żeby pracownicy robili to w ramach etatu, bez bonusów, tłumacząc: "to już nie są imprezy zewnętrzne, tylko nasze, bo my to mamy w programie
Zaloguj się aby komentować