Wczoraj nadszedł wiekopomny dzień. Powróciłem do struktur CWKS jako zawodnik - narazie amator. W planie mam zrobic 4 starty (czyli ok 12 biegów). Do końca marca wstrzymuje sie z treningiem biegowym, spacerami wyznaczylem sobie trasy na 2, 4, 6 km bo takie dystanse beda grane. Pod klasyka czyli 10-12 km bede podchodzil jako do przygody w tym roku. BnO to sport w ktorym 50% to wybieganie a 50% to praca z mapą. Najblizsze dni postaram sie popracowac nad tym drugim.
Czego wielokrotnie nie widac przy moich mapkach ze spacerow to elewacja/przewyzszenia. Jako ze planuje jedne zawody na jurze - juz teraz zaczelem modyfikowac trasy tak by pojawialy się górki. Tak wiem narazie spaceruje, ale te spacery to tak naprawde walka z mentalem. Ot zakladam trase i staram sie jej nie skracac mimo tego ze przez lata uczylem sie skracac jak najbardziej. Po co? A po to ze jak rusze w las będę mógł zwolnić tą blokade. Głowa sie ucieszy.
Narazie czekam na przydzial Chipa i plan na ktore zawody zglaszamy sie masowo. Szaleństwo, 18 lat po zakonczeniu 'kariery' nagle mi odbiło. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Moze byc tak ze praca mnie dojedzie tak po powrocie ze mi sie odechce wszystkiego, pojade jak rok temu na otwarcie sezonu i tyle. Z drugiej strony wtedy bez wytrenowania wpadlo odrazu drugie miejsce - daje to pewne optymistyczne spojrzenie. Nawet znalazlem stroj klubowy, nowke, czekal do uzycia od 18 lat w folii. Ah.
#cybulionjestszalony

