Wczoraj był u nas teść i chwilę rozmawialiśmy o zmarłym pilocie który ostatnio rozbił się na lotnisku Warszawa-Babice. Dawniej mieli wspólne hobby (żeglarstwo morskie) i teść był namawiany również na latanie, ale kompletnie nie jego bajka.
Nie będę się rozpisywał, ale "Pan P." dla znajomych był specyficzną, ale ciekawą osobą (z zawodu nie był pilotem).
Fakty są niestety jakie są. Tego dnia prawdopodobnie czuł się za pewnie i popełnił błąd, przez co zginął on, kursant na placu, a kolejny miał połamane obie nogi.
Nie pamiętam czy ktoś dodawał te nagranie, ale dobrze pokazuje ostatnie sekundy lotu.
#rozkminy #katastrofylotnicze
