Jestem po wakacjach w Polsce, nie dziwi mnie wynik śmiertelnych wypadków, przez 10 dni zrobiliśmy 1800km, Polacy jeżdżą jak debile, na ekspresówce jeżdżę 110kmh, wyprzedzam ciąg tirow, nagle na d⁎⁎ie pojawia się narwany polaczek i trąbi i miga długimi - jakby to coś zmieniło. Później po wyprzedzaniu zmieniam pas a ten wyprzedza mnie i daje po hamulcach.
I takich sytuacji mieliśmy kilka w ciągu tego wyjazdu, to jest jakaś plaga idiotow.
Dodam ze jechaliśmy Suzuki Jimny które ledwo daje radę 120km a vmax to może 140kmh (nie sprawdzałem).
Zaloguj się aby komentować