
Ślady po 630 tys. mielerzach – dawnych konstrukcjach do wypalania węgla drzewnego - znaleźli naukowcy na terenie Polski. Kierujący badaniami prof. Michał Słowiński opowiedział PAP o „niewidzialnej rewolucji w lasach” i niedocenianej roli, jaką przez setki lat odgrywali smolarze w rozwoju przemysłu.
Dziś węgiel drzewny kojarzy się głównie z rekreacyjnym grillowaniem. Tymczasem dla gospodarki w czasach przedprzemysłowych był on tym, czym dziś jest dla niej ropa naftowa czy energia jądrowa. Badania zespołu prof. Michała Słowińskiego z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN opowiadają historię Polski z punktu widzenia zapomnianego „czarnego bohatera”.
Aby wytopić szkło na szyby okienne lub żelazo na narzędzia, gwoździe i podkowy, niezbędna była bardzo wysoka temperatura. W hutach i dymarkach wykorzystywano węgiel drzewny, który spala się w temperaturze od 500 do nawet 800 st. C. Dodatkowo przy zwęglaniu drewna z żywicy powstawała smoła używana np. do uszczelniania łodzi, dziegieć - stosowany choćby w impregnacji skór, a z popiołu pozyskiwano potaż niezbędny do wytwarzania prochu. – Bez węgla drzewnego średniowieczna i nowożytna gospodarka po prostu by nie funkcjonowała – podkreślił prof. Słowiński. Przypomniał, że węgiel kamienny wyparł swój drzewny odpowiednik dopiero w czasach rewolucji przemysłowej. [...]
#archeologia #polska #wegiel #odkryciaarcheologiczne #naukawpolsce
