W piątek znowu było "ciepło", więc pojechałem do garażu marznąć.
Zlałem wodę, bo do zdjęcia koła pasowego wału trzeba zdjąć pompę wody. Koło pasowe zostało mi w garści.
Pasąc się tym sukcesem przystąpiłem do rozbierania zawieszenia tylnego, którego tuleje wymagają wymiany. Podnosiłem na dwa razy, podnośnik dając pod dyferencjał. Niestety, za drugim razem, ekoprzedłużka w postaci klocka z palety, nie dała się już wyciągnąć.
Odkręciłem łącznik Wattsa, łączniki wzdłużne i przyjrzałem się. Te gumy jeszcze miejscami są dobre, ale nie na tyle żeby jeździć spokojnie
W sobotę, u Marcina, rozebrałem wszystko w drobny mak. Łączniki wzdłużne idą do malowania proszkowego, Watts będzie tylko wypiaskowany, a następnie Marcin pomaluje na mokro. Dlaczego? Bo Brytyjskie inżyniery wymyślili, że pręty łączników muszą mieć na sobie zaciśniętą blachę, a pod blachą klej butylowy. Nie wiem po co, ale malowanie proszkowe butylu źle by się skończyło dla pieca i dla mnie.
Co do koła pasowego, to udało się zdjąć tarczę diagnostyczną, co znacząco ułatwi montaż koła fonicznego, które dopiero powstanie. Za trochę ponad tydzień odbiorę pomalowane graty, może dostanę brakujące tuleje i będzie składane. Po drodze muszę jeszcze dorobić tuleje poliamidowe, które w łącznikach wzdłużnych zrobiono z czegoś gumowego i rozpadły się.
Zostawiłem też Marcinowi zadanie domowe - wytoczenie zaślepek do korpusów gaźników, z których zostaną tylko przepustnice
#macmajster #diy #zrobtosam #prestizowygruz2




