W nawiązaniu do poprzedniego wpisu związanego z #operacjaprzegrodanosowa moje wrażenia po półtora tygodnia od zabiegu.
Miałem już wizytę kontrolną więc wiem coś więcej chociaż tak naprawdę...
A więc... Po zabiegu bolało mnie gardło. Następne dwa dni były ok tylko od razu dostałem kataru. Może nie jakiegoś mocnego ale. Więc nosem oddychałem tylko nad ranem chwilę a później się zapchało. Operacja była w środę za to w sobotę mnie konkretnie poskładało. Niby było ok, szykowałem się do wyjścia piknik z rodzina i dostałem zasranej białej mgiełki migrenowej... kto miał ten wie co to za radość w sercu. Ja miałem to od słodzików w tabletkach musujących i odkąd odstawiłem migrena jest u mnie ras na ruski rok. W każdym razie biało przed oczyma, za chwilę mega ból głowy gdzie tabletki możesz brać jak cukierki i tak nic nie pomoże. Na piknik nie pojechaliśmy, kilka razy spałem, nawet moja luba widząc mój stan się nie czepiała. Nie odpuściło po godzinie czy dwie, bolało cały dzień, na wieczór zeszło, ale następnego dnia już trochę mniej, tak, że na piknik kolejny pojechaliśmy. Żadnego kaszlu, katar niewielki, ale to nie można wydmuchać nic nic bo jest zakaz, skrzepy i generalnie zapchany nos i tyle. Krew po płukaniu się pojawiała przez kilka dni. Jako, że oddycham i tak ustami to tragedii nie było. Coś tam grzebałem w nosie ale udrożnić się nie dało, a tez nie chciałem nic zepsuć. A nos się zapychał co raz bardziej.
W piątek kontrola. Pani doktor odcięła mi szwy, wyjęła dwie plastikowe płytki (tak wielkości 3 x paznokieć) i oczyściła nos. Powiedziała, że wszystko się ładnie tam goi, jest ok, a na efekty trzeba czekać a każdy chciałby od razu. Generalnie po tym też trochę katar zszedł, bardziej oddycham nosem ale póki co rewelacji nie ma. Nadal nos obolały ale już nie tak. Dzisiaj rano nawet wybrałem się na rower, jak Pani powiedziałem ile jeżdżę to stwierdziła, że dla mnie to żaden wysiłek, ale katar napłynął, a wydmuchiwać jeszcze kilak dni nie powinienem więc i tak oddychałem ustami. Za to jak przepłukam nos, czy bardziej oczyszczę to widzę różnicę, nie duszę się już zatkam nos, jest lepiej. Ale nadal mam trochę kataru a poza tym na efekty większe czekam może będą może nie...
Tyle jak kogoś interesował. Dam znać w lipcu po kolejne wizycie kontrolnej. Na razie nic ciekawego jak wyżej można przeczytać. W pracy dziwili się, że tak szybko wróciłem, nos czasami pobolewa ale to w dolnej bardziej części jak się przypadkowo stuknę z córką albo mi coś tam zaschnie i brutalnie wyczyszczę... Aha. Z wydatków kolejne około 90 zł na leki. Dojdzie pewnie jeszcze na saszetki do płukania ale to już wiele złotych. Dam znać...