@WilczyApetyt w pociągu na Woodstock, 16 lat temu (kurczę, albo 18?). Wywiązała się jakaś durna gadka z nawalonymi typami w przedziale konduktorskim, tylko doczepiony, pusty. Szukali zaczepki, my już szliśmy spać. Jak zrobiło się gorąco, wziąłem pijanych kolegów i ich eksmitowałem stamtąd, bo choć wygodnie (można spać w śpiworze na ziemi, zamiast siedzieć w niewygodnych siedzeniach), to niebezpiecznie.
15 minut później pociąg się zatrzymał, ale jednak pojechał dalej.
Jakiegoś gościa który został - wyrzucili z pociągu, zmarł. Drugiego dźgnęli nożem i też zmarł, ale wjebali go do kibla i zamknęli.
My już o tym wiedzieliśmy z przekazu medialnego (w nim było tylko o wypadnięciu z pociągu), a i widzieliśmy tych zjebów kilkukrotnie na samym woodstocku.
Nie mam zielonego pojęcia jak się to skończyło, czy ich złapali etc. Wiem jedno, gdybym wtedy nie miał potężnej sraki, przez co byłem jedynym trzeźwym, to albo ja, albo któryś z moich przyjaciół - by nie żył. Śmiecie są wszędzie. I żeby nie było, na Woodstocku byłem 15 razy, zero nieprzyjemności, ale jak już się trafiła to dość skrajna.