W kontekście podsumowania zakończenia CSM to powiem tylko, że nigdy nie uważałem Fujimoto za jakiegoś wybitnego twórce mang. Chainsaw man to ciekawa dekonstrukcja gatunku shounen połączona z czarnym humorem i przesadnym kiczem, ale nigdy nie widziałem w tym niczego głębszego na poziomie takich klasyków jak Berserk, Vagabond, Monster czy Vinland Saga. Historia od samego początku była dziwnie prowadzona, dialogi były dziwne, postacie były dziwne, wszystko w tej mandze wydawało mi się kompletnie oderwane od tego jak normalni ludzie mówią i funkcjonują. Nie był to klasyczny surrealizm. Bardziej może sen na jawie. Cały też koncept opierał się w dużej mierze na obalaniu oczekiwań czytelnika i łamaniu klasycznych schematów fabuły shounenów co w literaturze bywa określane terminem "antynarracja". Fujimoto trzymał się tego do samego końca więc absolutnie mnie nie dziwi jak potoczyły się ostatnie rozdziały. Czy to znaczy, że zakończenie jest dobre? Nie, ale paradoksalnie spójne z resztą historii albo przynajmniej z tym jak była ona do tej pory prowadzona i to tyle co mam do powiedzenia.


#anime #animedyskusja #mangowpis #chainsawman

8805ce4e-8d3f-4a02-9fec-d3a13100606e

Komentarze (1)

Part 2 niestety niemal od początku ssało pałkę, o ile pierwszą część lubiłem tak teraz CSM ląduje u mnie na śmietniku historii obok gry o tron, no zupełnie niepotrzebne to było. Chyba sam Fujimoto miał już dosyć i po prostu rzucił to wszystko fpizdu. Nie doszukiwałbym tu się jakiegoś drugiego dna i głębszego sensu

Zaloguj się aby komentować