@GrindFaterAnona to część choroby. Umysł osoby uzależnionej znajduje tysiące wytłumaczeń i racjonalizacji w stylu: "Hej, może codziennie walę kreskę, ale przynajmniej nie daje po kablach"; "Może i muszę wrzucić opio w pracy, ale przynajmniej mam pracę w przeciwieństwie do helupiarzy z dworca". Mechanizmy obronne naszej psychiki nie dają dotrzeć do świadomości myśli, że w zasadzie popełniasz samobójstwo na raty. Refleksja przychodzi w momencie trzeźwienia.
Z drugiej strony, duża część uzależnionych nie robi tego dla haju per se, ale żeby po prostu przestało boleć (najczęściej psychicznie, ale czasem też fizycznie) i zamaskować współistniejące zaburzenia. Takie opiaty oferują Ci bezwarunkowe ciepło, którego często uzależnionym brakuje w życiu (jednocześnie raczej nie będąc narkotykiem z gatunku "imprezowych").
Uzależnienie to mega podstępna choroba, zwłaszcza w przypadku kiedy jest skutkiem, a nie przyczyną. Mega ciężko sobie to wyobrazić nie będąc w takiej sytuacji.