Dyskusja użytkownika smierdakow
Tu od samego początku wszystko było nie tak:
___
Decyzję o tym, że pierwszym niekomunistycznym premierem w powojennych dziejach Polski zostanie Mazowiecki, podjął jednoosobowo Wałęsa.
Pojawiające się w prowadzonych przez niego rozmowach kandydatury Geremka i Kuronia odgrywały jedynie rolę maskującą. Przewodniczący OKP [Geremek] wydawał się Wałęsie już i tak zbyt wpływowy oraz samodzielny, aby ryzykować dalsze umacnianie jego pozycji. Z kolei Kuroń nie miał szans na stanowisko premiera, ponieważ – zupełnie zresztą niesłusznie – uważany był w szeregach ZSL i SD za skrajnego radykała.
Natomiast za Mazowieckim przemawiało kilka argumentów: jako wieloletni działacz katolicki mógł liczyć na wyraźne poparcie Kościoła; pozostawał poza OKP, a od czasu wiosennego sporu wokół sposobu prowadzenia kampanii wyborczej znajdował się w opozycji do środowiska Geremka, co pozwalało przypuszczać, że będzie z nim dalej rywalizował, zapewniając Wałęsie rolę arbitra; wreszcie wydawał się – w porównaniu z Geremkiem czy Kuroniem – człowiekiem bardziej podatnym na wpływy i Wałęsa liczył, że za jego pośrednictwem uzyska kontrolę na rządem bez brania bezpośredniej odpowiedzialności za jego działalność. Szybko okazało się, że w dwóch ostatnich kwestiach przewodniczący Solidarności mocno się pomylił.
Źródło: Historia polityczna Polski
#polityka #historia #czytajzhejto