Tomki i Tomkinie, powiedzcie mi coś.
Czy jeśli nie mam żadnych pasji ani zbyt mocnych zainteresowań i jestem mało aktywny życiowo to dyskwalifikuje mnie to w relacjach damsko-meskich? W sensie czy z takimi wadami mam szansę na ułożenie sobie życia z kimś? Poprzednia partnerka zryla mi trochę głowę i już sam nie wiem czego normalne kobiety oczekują od mężczyzny.
Przykro mi się robi jak sam stwierdzam, że chyba jestem nudziarzem. Te wady każą mi tak o sobie myśleć, ale szczerze to myślę, że mam do zaoferowania swoje wielkie serce i cały mój chory umysł, ale czy to wystarczy, czy oczekuje się ode mnie jakichś konkretnych pasji itp? W sensie pozornie może i jestem nudny, za spokojny, ale za tym zawsze jest sporo wewnętrznego szaleństwa, także w pozytywnym znaczeniu.