To a propos #izrael w #eurowizja - w związku z wysoką liczbą głosów widzów, televotingu. Do oceny własnej - tabela z podziałem wszystkich krajów, z info o diasporze, udziale diaspory w populacji (promile) i punktach na promil. Claude jako anomalie uznał pierwsze 6 krajów na górze (48 pkt). Moim zdaniem kolejne kraje też mają wątpliwe wyniki - ale pozostawiam do samodzielnych wniosków.

Gdy się wgłębiłem w logikę głosowania i przepromptowałem Clauda na okazję scenariusza, że chcę wykorzystać system do tego, żeby małymi środkami robić softpower i ocieplanie wizerunku - a Izrael ewidentnie ma a) powody żeby tak robić, b) zasoby żeby to zrobić; to wyszło coś takiego. Wpływ można (w sensie dałoby radę, a nie że to legalne) robić na dwa sposoby:

  • wydatki na reklamę - i wiemy, że Izrael to robi i przez kampanie reklamowe wpływa na głosy, pisał o tym rok temu NYT, a poza tym głównym sponsorem imprezy jest Moroccanoil, czyli firma z Izraela

  • poprzez farming na podstawie e-sim i lewych kont do głosowania.

Ten drugi sposób ma oczywiście największy potencjał w małych krajach z wysokimi wskaźnikami problemów z korupcją - bo we Francji, czy Niemczech wpłynięcie na televoting poprzez lewe karty SIM jest praktycznie niemożliwe.


Claude twierdzi (musiałem go docisnąć, bo moje prompty brzmiały tak, jakbym sam planował taki przekręt), że w budżecie do 1mln euro jesteś w stanie przy sprawnych służbach specjalnych wycisnąć z małych krajów 100+ punktów z televotingu.

Trochę zapachniało teoriami spiskowymi, no i w ogóle brzmi jak Eurowizja serious business, ale dane są publiczne, a moim skromnym zdaniem udział Izraela w tej imprezie jest skandalem, więc wrzucam do samodzielnego wyciągnięcia wniosków i ew. dyskusji. No i #ai a zwłaszcza #claude rządzi.


a0ad5aac-7610-4cb5-82f6-9bbbd52d8d1a

Komentarze (5)

Największy wał jest na televotingu. Nie wiem czy trzeba aż tak dużo głosów jak mówisz - prosty przykład w mojej rodzinę/gronie znajomych nikt nigdy nie głosował na Eurowizji i jak się pewnie zastanowisz/popytasz to będziesz miał podobnie - ludzie oglądają a głosuje jakaś mała grupa wielkich fanów. Oglądalność w Polsce zeszłorocznego finału to około 4 milionów widzów w peaku. Zakładajac górnolotnie ze głosuje z 5% osób to 200 tysięcy. Dodać do tego nierówny podział i założenie ze w sumie około 50 tys głosów daje Ci top 2. To przy fakcie ze 10 głosów możesz oddać - potrzebujesz ledwo 5 tysięcy kont. Zresztą Alicja potrzebowała 20 tysięcy głosów żeby wygrać polskie kwalifikacje.

Można sobie przekalkulować jak niewiele trzeba w krajach takich jak Portugalia gdzie oglądalność Eurowizji to 400 tys osób.

O ile też uważam głosowanie polskiego jury za skandal - to jednak wziąłbym poprawkę na fakt, że gdzieś-tam pod tym wszystkim, to jest jednak konkurs piosenki.

Cokolwiek by nie mówić o Izraelu, jego ludobójczej polityce, i korupcyjnych zapędach jego służb - to akurat piosenkę mieli naprawdę bardzo dobrą.

I być może jednak niektórzy ludzie zagłosowali po prostu na piosenkę, która im się spodobała.

Innym czynnikiem, który może zaburzać liczbę głosów, jest to, że większość widzów NIE ogląda całego konkursu, tylko jakiś fragment - po prostu godzina emisji, kolejność w jakiej puszczane są piosenki, nawyki mieszkańców danego kraju, czy to, co akurat było emitowane na innych kanałach - strzelam przykład, jeżeli mamy jakiś mega-popularny serwis informacyjny na innym kanale, który wypada w trakcie konkursu, to wiele osób przełączy kanał dopiero po tym serwisie - i piosenka, która akurat wtedy wypadnie będzie częściej oglądana.

Jeszcze innym czynnikiem będzie fakt samej popularności tego konkursu w poszczególnych krajach - jeżeli w jakimś kraju po prostu większość ludzi ma ten konkurs głęboko w nosie i go nie ogląda, to tam ogólna liczba głosów będzie niższa, a tym samym łatwiej jest zaburzyć wynik lewymi głosami.

Zaloguj się aby komentować