Ten wpis https://www.hejto.pl/wpis/wiadomoscipolska-juz-nikt-sie-do-mlodego-nie-przyfasoli-o-gransko-do-pozna przypomniał mi sytuację jak kiedyś uratowałem mieszkanie ojczyma przed spaleniem, bo miałem fobię społeczną i nie chciałem iść z rodzicami do restauracji. W łazience był przepływowy podgrzewacz wody, było spięcie i kable się zapaliły. Izolacja się stopiła i skapała na podłogowe linoleum czy coś tam i to też zaczęło się palić. Siedziałem w salonie i oglądałem TV, wtedy zobaczyłem lekki dym na tle telewizora. Pierwsze co pomyślałem, że telewizor się pali, ale po krótkich oględzinach stwierdziłem, że jednak nie. Wtedy zobaczyłem czarny dym w przedpokoju, prawdopodobnie z łazienki. Wszedłem do łazienki, zapaliłem światło, światła nie ma. To znaczy było, ale nie było go widać w gęstym, czarnym dymie. Dostrzegłem natomiast ogień i wtedy dotarło do mnie co się dzieje. Nie było w domu gaśnicy, więc złapałem za koc z sypialni, nakryłem nim ogrzewacz i kable. Następnie wodą zalałem podłogę. I się zgasiło, dopiero wtedy zacząłem panikować. Niemcy, mieszkanie na piątym piętrze, a ja nie miałem kluczy, bo po co mi? Miałem 11 lub 12 lat.

#takbylo #pozar

Komentarze (4)

dolitd

@dradrian_zwierachs To jedna z tych okazji, w której spierdolenie wyszło na dobre.

klawo

@dolitd Niemcy, mieszkanie w bloku na 5. piętrze i przepływowy ogrzewacz wody?

dolitd

@klawo Druga połowa lat 90. Mógł to też być mały boiler, nie pamiętam dokładnie tego szczegółu.

Edit

Sprawdziłem zdjęcia podgrzewaczy wody. To na pewno nie było to, bo podgrzewacz jest malutki w porównaniu z tym co rzeczywiście było w tej łazience.

Zaloguj się aby komentować