Ten wpis https://www.hejto.pl/wpis/wiadomoscipolska-juz-nikt-sie-do-mlodego-nie-przyfasoli-o-gransko-do-pozna przypomniał mi sytuację jak kiedyś uratowałem mieszkanie ojczyma przed spaleniem, bo miałem fobię społeczną i nie chciałem iść z rodzicami do restauracji. W łazience był przepływowy podgrzewacz wody, było spięcie i kable się zapaliły. Izolacja się stopiła i skapała na podłogowe linoleum czy coś tam i to też zaczęło się palić. Siedziałem w salonie i oglądałem TV, wtedy zobaczyłem lekki dym na tle telewizora. Pierwsze co pomyślałem, że telewizor się pali, ale po krótkich oględzinach stwierdziłem, że jednak nie. Wtedy zobaczyłem czarny dym w przedpokoju, prawdopodobnie z łazienki. Wszedłem do łazienki, zapaliłem światło, światła nie ma. To znaczy było, ale nie było go widać w gęstym, czarnym dymie. Dostrzegłem natomiast ogień i wtedy dotarło do mnie co się dzieje. Nie było w domu gaśnicy, więc złapałem za koc z sypialni, nakryłem nim ogrzewacz i kable. Następnie wodą zalałem podłogę. I się zgasiło, dopiero wtedy zacząłem panikować. Niemcy, mieszkanie na piątym piętrze, a ja nie miałem kluczy, bo po co mi? Miałem 11 lub 12 lat.
#takbylo #pozar
