Komentarze (10)

Ha! Na kurs tańca poszedłem mając 30+ (w ciemno, bez partnerki). Sądziłem, że parkiet i ja to jedność (czyli drewno). I tak chodziłem sobie ponad trzy lata (nie - nie dlatego, że musiałem zdawać kilka razy) najpierw kurs a potem amatorski klub tańca. No ale potem poznałem moją przyszłą żonę i już nie miałem czasu 😔 Jeżeli myślicie, że płeć piękna rzuca się na faceta, który chodzi kilka lat do szkoły tańca, to się mylicie. Każda bała się zatańczyć (ja też się bałem, ale tego nie wiedziały 😉)

Zaloguj się aby komentować