Taka niepoprawna politycznie anegdotka z mojego życia.


Pracowałem kiedyś jako geodeta i robiłem pomiary w pewnym gospodarstwie agroturystycznym. Rozmawiałem z gospodynią, stojąc przy zagrodzie z owieczkami, jedną białą i jedną czarną. W pewnym momencie ta czarna owca zaczęła beczeć, na co gospodyni pogłaskała ją po głowie, mówiąc przy tym: "No co jest, Obama?"

Komentarze (6)

A propos... Jakiś czas temu moim ulubionym tekstem na zakomunikowanie, że udaję się na dwójkę było: "idę wpuścić Obamę do Białego Domu".


Nie, nie jestem rasistą, aale za⁎⁎⁎⁎ście mnie takie głupoty bawią.

Zaloguj się aby komentować